Echo płynące z oddali

Zabawa. Każdy to słowo postrzega nieco odmiennie, rozumie po swojemu. Osobiście uwielbiam igrać z własnym panem Wyobraźnią. Niewiele potrzeba, żebym weszła w zawody również z panem Intuicją. YouTube bywa w tym bardzo pomocny. Całe masy dźwięków ściągam obecnie właśnie z tego blatu sklepowego. Tania oferta, bo wszystko kosztuje zaledwie równowartość abonamentu za stałe łącze.

Ale z drugiej strony na to patrząc mało wymagająca klientka ze mnie jeśli chodzi o jakość nagrań. Lubię jednak oddawać hołd staremu dobremu powiedzeniu: Jak dają to brać, jak biją to uciekać. I tyle.

Dziś szukałam czegoś na sieci. Nawet nie pamiętam już czego. Po prostu klikałam w guziczki. Gapiłam się na obrazki. Przesuwałam strzałką. Nie przysłuchiwałam się zbyt uważnie. Nagle! Tak zupełnie bez ostrzeżenia pochwycił mnie jeden akord. Parę słów. Skopiowałam link i zapisałam na swojej stronie. Potem następny i następny clip. Już przy drugim „razie” dotarło do mnie, że właśnie pan Kosmos używając internetu wrzeszczy do mnie.

Uśmiechnęłam się.

– No dobrze – mruknęłam pod nosem – skoro tak ze mną pogrywasz, to chętnie posłucham o czym masz mi do powiedzenia… szanowny panie Kometo.

Prawie w tym samym momencie inny złośliwy głos – cudownie niski i przyjemny dla ucha – niczym echo dopadł mnie gdzieś od środka:

– Znowu zły rodzajnik. Bardzo niepoprawna polszczyzna. Bardzo… ubogie słownictwo. TA nie ten Kometa.

Zmarszczyłam tylko nos i odmruknęłam – Intuicja pozostanie panem. Mister Emocja nie podda się operacji zmiany płci. Psychologia to rasowy samiec alfa. TAKIE rodzajniki lubię NAJBARDZIEJ! – odchrząkując poczułam ból w gardle. – Muszę popracować nad sobą. – Syknęłam. – To był zdecydowanie za bardzo rozkrzyczany szept. Znowu sąsiedzi będą mieli pretensje, że wiecznie mnie słychać.

Zlepki słów. Kocham tę grę. Polecam uwadze każdego. To trochę jak wyśpiewana opowieść poskładana z zadziwiająco dobrze pasujących do siebie puzzli. Czy z happy endem? O tym to już tylko – z natury odrobinę złośliwa – Kometa może wiedzieć.

______________________

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

____________

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner
_____________

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

_____________

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

_____________

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

____________

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

_____________

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

____________

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner

Stare Dobre Małżeństwo – Czarny blues o czwartej nad ranem

Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Czemu cię nie ma na odległość ręki?
Czemu mówimy do siebie listami?
Gdy ci to śpiewam – u mnie pełnia lata
Gdy to usłyszysz – będzie środek zimy

Czemu się budzę o czwartej nad ranem
I włosy twoje próbuję ugłaskać
Lecz nigdzie nie ma twoich włosów
Jest tylko blada nocna lampka
Łysa śpiewaczka

Śpiewamy bluesa, bo czwarta nad ranem
Tak cicho, żeby nie zbudzić sąsiadów
Czajnik z gwizdkiem świruje na gazie
Myślałby kto, że rodem z Manhattanu

Czwarta nad ranem…

Herbata czarna myśli rozjaśnia
A list twój sam się czyta
Że można go śpiewać
Za oknem mruczą bluesa
Topole z Krupniczej

I jeszcze strażak wszedł na solo
Ten z Mariackiej Wieży
Jego trąbka jak księżyc
Biegnie nad topolą
Nigdzie się jej nie spieszy

Już piąta
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz