Nie uciekniesz

Dziwna melodia płynąca z oddali. Smętna ballada. Mam Cię – refren nieustannie powracający natrętnym echem. Mam Cię i już nie wypuszczę. Niech cały świat się dowie, że nareszcie Cię pochwyciłam. Coraz głośniejszy śmiech pełen nieposkromionej radości. Już nie uciekniesz… już nie uciekniesz… już się nie wyrwiesz… mam Cię i nie wypuszczę. Czytaj dalej Nie uciekniesz

Zwrot Akcji

Dwutygodniowy odpoczynek od pisania dobrze robi. Uśpiona chęć przemawiania do świata cichnie. Już nawet nie próbuje się zebrać myśli, a jedynie odpoczywa od ich natłoku. Bałagan w mieszkaniu wystarczy, tego w głowie już się nie chce. Dlatego z każdym mijającym dniem uczucia zaczynają się segregować, niczym książki układać na półce. Czytaj dalej Zwrot Akcji

Przepis na – tak

Kiedy porządki dobiegają z wolna końca. Kiedy do przepracowania pozostaje już chyba tylko stara, sześćdziesięcioczteroletnia podłoga oraz poprawki malarskie. Kiedy przychodzi czas, aby w spokoju usiąść i zastanowić się ostatecznie nad meblami i sprzętem do kuchni. Wtedy nastaje dziwaczny czas wyciszenia, nie tylko zewnętrznego, ale przede wszystkim osobistego. Drobna odsapka i przygotowanie się do kolejnego etapu kieratu zwanego pracą. Czytaj dalej Przepis na – tak

Krzyk

Zerwać się na równe nogi. Stare dobre powiedzenie. Ale kiedy naprawdę doświadcza się czegoś podobnego, człowiek po chwili nie może uwierzyć, że aż tak przerażający sen dano mu obejrzeć. Dzika myśl krzycząca w głowie. Panie Janie! Panie Janie! Tylko mi nie mów, że wszystko potoczy się właśnie tak. Walić moje zdolności predykcyjne. Przecież tzw. przeznaczenie na upartego da się zmienić. Tak mówili na wykładach Karma Kagyu. Czytaj dalej Krzyk

Pikantna Słodycz

Kolejny dzień, kolejne wyzwania. Prawie Szwagier, czyli OMG – nie mylić z Oh My God, bo po polsku to O Mało Co – pomógł mi rozwalić kilka niechcianych kawałków tak boazerii, jak i starych mebli. Efekt okazał się piorunujący. Po stronie OMC Szwagra – zwanego dawniej Pączkiem w maśle – to była zabawa. Co prawda w ramach kontuzji musiał zdezynfekować kilka ran na dłoniach, ale śmiechu nawet przy tym nie zabrakło. Za to po wyjściu dwójki młodych ludzi – patrz: Gabi i Szwagier – mi samej opadły ręce, nogi i głowa, plus ramiona. To trochę jakby ktoś kazał mi zacząć wszystko totalnie od nowa. Uznałam więc, że ogarnę tylko kilka niezbędnych elementów i pójdę utopić się w wannie. A potem obaczym co dalej z tym zrobim. Czytaj dalej Pikantna Słodycz

Harlequinizacja

Pierwszy daje o sobie znać dzwonek Messengera. Zajęta malowaniem krzeseł i stołu nie zwracam na to uwagi. A niech se klika i popiskuje. Świat musi na mnie zaczekać. Pędzel umazany w emulsji „kość słoniowa” jest ważniejszy. Mruczę pod nosem. Od zawsze słynę z tego, że gadam sama do siebie. Zwykle pytana o powody tego odruchu złośliwie odwarkuję, że artyści i artystki już tak mają. Czytaj dalej Harlequinizacja

Wakacje’11

Nie wiedzieć czemu zaczął do mnie wracać rok 2011. Chcąc odnaleźć źródło skojarzeń sięgnęłam po stare zdjęcia z tamtych czasów. Wakacje sprzed sześciu lat. Obrazy, które z mojej głowy wyparowały całe miesiące temu, a które zaczęły powracać i nękać mnie po nocach. Dawno nie słyszane dźwięki. Echo cudzego śmiechu lub tembru głosu. Szum fal. Ciepło promieni słonecznych niemal palących skórę. Zapach wód Bałtyku. Czytaj dalej Wakacje’11