Zmęczenie materiału

Stary dobry odruch chęci zdania światu relacji o tym, co u mnie słychać, daje o sobie znać. Sto lat temu pisywało się maile. Teraz w dobie prowadzenia rozmów telefonicznych, ale przez Internet, ów obyczaj korzystania z poczty internetowej zaczął odrobinę ustępować miejsca (nawet) video rozmowom. Jednym słowem dawniejsze wykręcanie cudzych numerów zamiast pisania litów powraca do łask.

Mimo to jednak ja sama wciąż lubię klikać na klawiaturze. Czytaj dalej Zmęczenie materiału

Pacykowanie

Spacery. Przyjemne rozglądanie się wokół. Pewnego rodzaju relaks. Kiedy sprawy domowe utrudniają napawanie się znajomą i naprawdę ulubioną formą ruchu, pozostaje wieczorową porą popatrzeć na minione chwile zatrzymane okiem aparatu fotograficznego. Uśmiechnąć się do wielu wspomnień, nie tylko tych widocznych na wirtualnym papierze. Również do tych sprzed lat. Obrazów bez uzasadnienia dopadających. Scen sprzed dwóch lat. Twarzy, o których się zapomniało, że miało się je okazję widzieć. Brzmienia cudzego śmiechu, tego radosnego. Czuć się wirtualnie obserwowaną. Nieco bez powodu, ale jakby odrobinę w określonym celu. Czytaj dalej Pacykowanie

Kropki i kropeczki

Uwiecznianie mijających chwil. Niekoniecznie idealnie wyraźne zapisy mętnych cieni. Fragmenty codzienności nie zawsze pełne szczegółów. Czasami nieco rozmazane. Nie w pełni jasne w swoim wyrazie. Za to dające do myślenia. Pobudzające wyobraźnię. Zachęcające do zadumy. Masa kropek i rozmytych bazgrołów nadająca inny sens temu, co wielu chciałoby nazwać realnością; ich własną wersją dosłowności. Czytaj dalej Kropki i kropeczki

Zosia Samosia

Zabawa. Śmiech poprzeplatany napadami silnego zmęczenia. Tego fizycznego. Zakwasy. Wciąż te same bóle głowy. A przy tym wszystkim uczucie ulgi. Resztki wspomnień po rodzicach wyrzucane na śmietnik. Te ze wspomnień, których się nie lubi przywoływać. Remont w głowie dzięki remontowaniu własnego mieszkania. Odziedziczonego w spadku, ale jednak własnego. Czytaj dalej Zosia Samosia

Ucieczka od codzienności

Zyskać pewność co do słuszności własnych postanowień. To naprawdę przyjemna chwila. Poczuć, że intuicja jak dawniej działała, tak wciąż działa. Odnaleźć samą siebie i móc cieszyć się własnym nowym wizerunkiem. Uśmiechać się do chmur. Nucić pod nosem od dawien dawna tę samą melodię, a jednocześnie wiedzieć, że to soundtrack z już całkiem innego, zupełnie nowego sequela. Czytaj dalej Ucieczka od codzienności