Niegdziekaś – czyli niedokończona opowieść

Prolog

Czy płakanie miałoby sens, gdyby było wyzbyte powodu? Czasami zastanawiam się nad tym. No bo, po co płyną łzy, jeśli w głowie trwa pustka? Jeśli nic strasznego nie działo się i nadal się nie objawia.

Podobno oświecenie ma to do siebie, że stanowi zgodność z wszelkimi przejawami rzeczywistości wszelakiej i niekończący się uśmiech, często nie tylko wewnętrzny. Mawiają też, że prawdziwy budda to ten, który nie tylko unika chwalenia się oświeceniem, ale też nadprzyrodzonymi walorami. Jeśli to prawda, warto być czujnym z kim los krzyżuje nasze ścieżki. Nigdy nie wiadomo, czy mędrzec wyciągający ku nam rękę, aby na pewno jest stąd… Czytaj dalej Niegdziekaś – czyli niedokończona opowieść

Tajemnica Poliszynela

Napotkać czyjś wzrok. Wymienić spojrzenia. W ułamku chwili pojąć, że druga strona ma zaciśnięte usta, że już nie stara się tego ukryć. Złość? Bo zdecydowanie nie miłość? Ma to cokolwiek ze mną wspólnego? Czym więc zgrzeszyłam? Setki pytań napastują głowę. Całe miliony wątpliwości. I jedno wielkie: Wydaje mi się. Proszę, szanowna Intuicjo, powiedz, że ja jedynie panikuję. Czytaj dalej Tajemnica Poliszynela