Surrealizm normalności

salvador-dali-cytatWłasny surrealizm. Kiedy siada się przy stole niedzielnym, żeby po chwili swobodnie móc od niego odejść. Położyć się w jednym z wielu pokoi. Pozwolić by prawie syn zajął się własnymi internetowymi sprawami lub grzebaniem pod maską samochodu. Prawie mama drzemała przed telewizorem. A rodzony syn dwie dzielnice dalej oddawał się swobodzie, jaką daje pławienie się w świętym spokoju, bo dom nareszcie powiał pustkami. Wtedy różne koncepcje zaczynają się zlatywać niczym muchy do lepu.

I tu…

salvador-dalí_cytatowoKtoś spyta, a co z innym rodzinnym czynnikiem. Nie został wymieniony. Jedynie przemilczany, czy też…? Gdzie ów inny czynnik się podziewa? Mimo woli na twarzy pytanej w pierwszym odruchu zaczyna drgać z trudem hamowany uśmiech.

A kto pyta? Pytanie contra pytanie. Bo… pytana się zapytotywuje tylko o jedno. Tylko jedno ją ciekawi. A dokładnie kto pyta? Chór głosów, czy tylko ledwie słyszalny szept? Szept sztuk jeden.

Salvador_Dali_Chrystus_ukrzyzowany_1Ale powróćmy do przemyśleń. Kiedy tak się leży na tapczaniku ogromnego prawie syna i patrzy w nicość, czyli tak naprawdę wodzi się wzrokiem po półkach zawalonych książkami, nagle znane nazwisko przykuwa uwagę. DALI głosi tytuł. A! ten Hiszpan. W pierwszym odruchu przychodzi na myśl. Lubię jego dziwaczne malowidła. Druga myśl przypływa. Ta niewypowiedziana, powodująca, że niemal odruchowo wstaje się, by sięgnąć po gigantyczny album.

Strona po stronie. Opowieść za opowieścią. Istne datowisko. I obrazy… cała masa cudownych barw. Nagle ręka zawisa w pół ruchu. O! rany – zapomniałam, że to on namalował. Jedyne mazidła w tej tematyce, które uwielbiam i to mimo kontekstu. A może właśnie dlatego. Chrystus w dwóch wersjach. Na krzyżu i w trakcie ostatniej wieczerzy. Coś pięknego.

waterlillies_by_monet_60x60Kiedy gapienie się na pełne blasku ilustracje dobiega końca, album wraca na półkę biblioteczki. A głowa zaczyna pękać w szwach od natłoku myśli. Gdyby się chciało stworzyć własną top listę, ograniczyłaby się góra do trzech nazwisk. Pan Dali, pan Van Gogh i pan Monet. Tyle tylko, że pan Monet stanowiłby absolutny numer jeden. Dlaczego? Z powodu barw. Za sprawą plam i kropek. Po prostu… za sprawą słońca odbijającego się od kwiatów pływających po wodzie. No… po prostu.

Ale póki co kolejny raz wróćmy do pana Salvadora. Fajną rzecz powiedział. Cyt.: „Mnie w każdym razie tak zwane malarstwo artystyczne nic nie mówi; nie porusza ono także ludzi prostych i niezepsutych, ludzi nie skażonych sztuką. Potrafią je zrozumieć tylko osoby inteligentne i wykształcone, które dzięki własnej wnikliwości i doświadczeniu są zdolne objąć zmysłowe bogactwo, pełnię materiału, skrzący się liryzm, niezmierzone subtelności, nadające temu rodzajowi sztuki tak skomplikowany charakter, że jej bogactwo staje siclaude_monet_zmierzch_w_wenecji_1ę dla ogółu niezrozumiałe. Moje własne prace są natomiast antyartystyczne i bezpośrednie; wzruszają ludzi i są dla nich zrozumiałe bez żadnego przygotowania warsztatowego (przygotowanie warsztatowe akurat przeszkadza w ich zrozumieniu). Nie wymagają – jak inne rodzaje malarstwa – obszernych wyjaśnień, znajomości dawnych idei, założeń myślowych. Wystarczy na nie po prostu patrzeć”.

Owa masa barw. Słońce odbijające się w plamach. Kropki i kreski tworzące spójną całość. Nawet jeśli to tylko mazańce, niemal Salvadorowate wariactwa, i tak przykuwają wzrok i wydają się dziwacznie znajome, bliskie, mają sens zawieszania na nich oka. Nic poza tym. I choćby nie wiem jak modne coś tam było, nie nadaje się do zanabywania drogą kupna, jeśli nie ma w sobie tego czegoś, owych barw i kropek. Staje się wtedy w moim pojęciu, w moim świecie wewnętrznym, niewarte uwagi.  Prosta dziewczyna ze mnie.

Salvador_DaliChoć oczywiście przyznać muszę, że tzw. sztuka piękna to kompletnie obcy mi temat. Na pana Dali zwróciłam uwagę głównie za sprawą jego szaleństw, o których bywało głośno. Ale nie tylko. Jego miłość wiecznie do jednej i tej samej kobiety budziła i nadal budzi we mnie bardzo romantyczne skojarzenia. Powoduje nie tylko podziw, ale i życzliwą zazdrość. Nawet pan o zabójczym talencie, zacięciu i artystycznej pracowitości potrafił tak po prostu być normalny, kochający i nie naćpany. Coś pięknego. Jakże godnego podziwu.

Piękno to trudny temat. Każdy je postrzega inaczej. Co innego ludzi uwodzi. Niby prawo stada rządzi. Niby całe wieki potwierdziły, że określone nurty dominują, że człowieka najbardziej ciągnie zawsze ku temu to i tamtemu określonemu czemuś, jednak nie zmienia to faktu, że są gusta i guściki. Jeden worek upodobań na szczęście nie istnieje. To się często daje zauważyć obserwując, jak ludzie dobierają się w pary.

Możliwość przyVan_Gogh_7_tygrysglądania się innym naprawdę wiele daje. Kiedy ma się za sobą całe lata zaledwie rozmów zdalnych, osobisty kontakt staje się czymś zadziwiająco przyjemnym. Również uroczo męczący wysiłek fizyczny przynosi ulgę, bo odciąga myśli od tzw. głupot. Nie wspominając o towarzyszach niedoli, czyli innych osobach parających się pracą u podstaw. Bywają inspirujący w sposób naprawdę mile zaskakujący.

Surrealizm ludzkich reakcji. Dziwaczne wycofywanie się z dialogu lub unikanie sformułowań, które kojarzą się z zaniżaniem własnej pozycji. Przerysowana duma. To przytrafia się głównie dumnym intelektualistom. Gildia kupców tym się nie charakteryzuje. To osoby okazujące wdzięczność panu Kaczyńskiemu – tak jednemu, jak i drugiemu – za wspaniałość jego dokonań. Radość wolnych niedziel cieszy pracowników marketów i drobnych handlowców, bo dzięki nowym przepisom będą mogli dobrowolnie w świąteczne popołudnia dominować na rynku.

Salvador-Dali-Burning-GiraffeKażda osoba spotykana przeze mnie na nowym zawodowym gruncie zdaje się składać z całej masy własnych szufladek, które niczym na obrazie Salvadora Dali wysuwają się jedynie wtedy, kiedy się wypowie odpowiednio umagicznione słowa, zahaczy o ściśle określony temat. To uczy szacunku do drugiego człowieka. Nie wszyscy wierzą w to samo. A co ważniejsze, kupiecka większość gardzi mądralińskimi, więc nie zawsze warto przy reprezentantach tej grupy społecznej w ogóle zabierać głosu.

Nigdy nie zapomnę chwili, kiedy czekając grzecznie w kolejce do firmowego komputera słuchałam dialogu innych, nieco starszych ode mnie, koleżanek. Bez ostrzeżenia zaczęły płynąć obelgi kierowane w stronę przeklętych Żydów żerujących na Polakach. Jak to te wredne centusie do niczego się nie nadają, tylko do gazu. Jak to powinni się wynosić z Polski, bo są chytrzy, bo obrastają w finansowe sadło, bo trzymają się tylko razem. Wstrętni twórcy lichwy, tych przeklętych banków, które karzą spłacać zaciągane u nich kredyty, nawet jeśli się nie zarabia wystarczająco dużo.

Salvador_Dali_wojnaTo niesamowite uczucie siedzieć, słuchać, milczeć i zastanawiać się nad sensem wypowiadanych przez innych słów. Wahać się przed wtrąceniem czegoś do rozmowy, a dalszym trwaniem w cieniu, ciągłym byciem niewinną szarą myszką. Pełną radości i jowialności niunią. Durną paniusią, która na niczym się nie zna.

Prostota wyrazu a przeintelektualizowanie. Cudowna kłótnia dwóch form ekspresji. Klienci bywają różni. Także chorzy od dumy. Upośledzeni odruchowym zadzieraniem nocha, przyjmowaniem założenia, że usługodawca zatrudnia jedynie prostaków i nieuków. Bo przecież inteligentna osoba nie pokalałaby się czymś podobnym. Jakież bywa ich zaskoczenie, kiedy słowne zaczepki spotykają się z bardzo jadowitymi i celnymi, choć uroczo zawoalowanymi, złośliwościami. (Nie tylko w moim wykonaniu). Oko za oko, ząb za ząb. Wbrew pozorom to nie biblijne powiedzenie, nie żydowskiego autorstwa. Bezmyślna złość lubi możnych tego świata nieprzyjemnie dławić.

salvador-dali_fototapetaSurrealizm własnej codzienności. Na ścianie Buddystki wiszący Chrystus, który wyszedł spod pędzla Salvadora Dali. Praca u podstaw wykonywana przez wiecznie mądrzącą się istotę. Świadoma nauka prostoty, szczerości. Pełne pokory branie przykładu z pana Laskowika, który przez lata pracował jako listonosz i lubił to, nie wstydził się tego. Rozmawiał z ludźmi. Przyglądał się im. Uczył się prawdy o świecie. Bez… przeintelektualizowania i podkreślania własnych dawniejszych scenicznych dokonań.

Praca nad dumą bywa trudna. Domyślam się, że szczególnie snobów i artystów boli najbardziej. Chyba m.in. o tym zdarzało się wspominać Salvadorowi. Twierdził, że jest świetny, a nawet najlepszy, ale niekoniecznie wszystko wiedzący. Powiedział kiedyś: „Nie bój się doskonałości. I tak jej nigdy nie osiągniesz”. I miał rację. Twierdzenie, że zawsze się ma rację, nie prowadzi na szczyt sławy.

Ostatnia-Wieczerza-Salvador-Dali2Duma to coś przypominającego zesztywniały kark. Im owo coś silniej się napina, tym łatwiej to złamać. Kiedy ktoś nie umie się przyznać do błędu, może narazić samego siebie na niebezpieczeństwo ośmieszenia. Tę samą uwagę, pewnego rodzaju głośno wypowiedziane upomnienie, może nagle usłyszeć padające z zupełnie innych ust. Tym razem jednak kogoś mniej życzliwego. Dajmy na to, z ust osoby wysoko postawionej. Persony, czyjej słowa z przyczyn oczywistych przyciągną uwagę szerokiego gremium widzów lub słuchaczy. Co za tym idzie, narażą ową bardzo dumną istotę na więcej niż zmieszanie.

Dlatego chcąc osiągnąć określony, niemal precyzyjnie wyliczony cel, trzeba nauczyć się pokory wobec przeciwieństw losu, wobec własnej niemocy lub braku wiedzy w jakiejś dziedzinie. Stanąć przy taśmie produkcyjnej i niczym Charlie Chaplin w filmie „Dzisiejsze Czasy” po odbiciu karty i wyjściu z pracy odruchowo ruszać rękami, jakby się nadal przykręcało śruby. A mimo to ostatecznie osiągnąć obrany cel, całe miesiące wcześniej wymyślony scenariusz własnej nowej rzeczywistości. Szkic niepewnie zarysowany w 2009 roku.

salvador_dali_oblicza_wojnyCo prawda zdarzają się tacy, jak Salvador Dali, którzy rodzą się z talentem. Kichają obrazami, szkicami, plamami, i z roku na rok obrastają w coraz gęstsze piórka. Podobnie do niego są pracowici i wytrwali, ale za to, niekoniecznie na jego wzór, bezmyślnie dumni. Odruchowo zadufani w sobie. Zapominający o uczuciach i odczuciach otaczających ich ludzi. O ich tradycjach i wierzeniach.

Jednak jeśli się im podobnych cech nie posiada, owej miłości własnej wynikającej z talentów wielu, w tym do bycia przedsiębiorczym, z pokorą przyjmuje się to, co los, a nawet Los, przynosi. Szanuje się ludzi i ich wierzenia. Jeśli ktoś Buddy nie miesza z jakimkolwiek Bogiem, oddaje buddyjskiej filozofii hołd. Jeżeli czyjś prapradziad przez wieki nie tułał się po świecie wołając do własnego Boga o litość i Salvador_Dali_i_kotmożliwość powrotu do Ziemi Obiecanej, nie pluje na osobę obciążoną tego rodzaju dziedzictwem i nie oskarża o niepopełnione winy.

Tak, wojny mają to do siebie, że po dziś dzień trwają w wielu miejscach na świecie. Jedni mordują drugich. Ci, co ginęli w komorach gazowych, teraz potrafią innych „utylizować” na wiele sposobów. Ale również Polacy potrafili prześladować Żydów, donosić Niemcom na nich, lub robić czystki wśród Ukraińców. Po tym świecie sami święci nie chodzą.

Zenon-LaskowikOt, surrealizm ludzkiej codzienności, człowieczego tu i teraz. Pan Laskowik to jednak mądry człowiek. Wspaniały kabareciarz i genialny Łoś z animowanej bajki. Warto było go posłuchać i zacząć pracować u podstaw. Każdy własny grosz dużo przyjemniej smakuje, niż odcinanie kuponów od cudzej, nie zawsze wymarzonej miłości.


  • Powyżej reprodukcje obrazów Salvadora Dali, Caulde’a Monet’a, Vincenta van Gogh’a oraz zdjęcie Zenona Laskowika.