Królująca kobiecość, czy uciekająca panna młoda?

WładczyniNagle szafa zaczyna pękać w szwach. Z jednej pary spodni robi się dwadzieścia jeden. Z dwóch kurtek dwanaście, czy coś koło tego.  Z kilku par butów kilkanaście. I tak można byłoby wymieniać w nieskończoność. Świat złośliwie szepcze pod nosem. Ech, ten kryzys wieku średniego. I przy tym wszystkim człowiek, tj. kobieta, wiedząca, że w pewnych bardzo określonych warunkach przełożono by ją przez kolano i spuszczono całkiem spore manto za rozrzutność. Ale… póki co król małżonek nie podziela zdania owych innych i rozpieszcza.

Kobiecość. Miękkość. Chęć błyszczenia na salonach. Pragnienie stania się piękną lub chociaż ładną. Potrzeba przeglądania się w cudzych oczach. Czy nie o tym właśnie panie marzą? Czy nie tego się doszukują w gestach innych ludzi? Nie z tego powodu prowokują dziwne sytuacje? Inicjują, by móc usłyszeć kilka słów kierowanych właśnie w ich stronę. A to tylko po to, żeby udowodnić sobie, że inni je zauważają, że dostrzegają ich obecność, zmysłowość, chęć budzenia zainteresowania na wiele sposobów.

dlaczego_fotografowacJeśli czegoś paniom zaczyna brakować, gubią się. Na oślep dryfują w nieznane, próbując wypełnić własną codzienność czymkolwiek, co mogłoby zastąpić pustkę i nadać jej choćby fikcyjny, ale jednak sens. Jeśli nie udaje się tego osiągnąć. Jeżeli starania nie przynoszą oczekiwanych skutków, panie niczym kwiaty zaczynają więdnąć. Niby wciąż młode, jeszcze przez jakiś czas piękne, ale już nie olśniewająco cudowne. Szarzeją. Puchną obrastając w bezsens. Niby działają, a jednocześnie czują się zamknięte we własnym, wiejącym pustką kokonie.

Jeśli stan obumierania radości trwa długo, może przybrać różną formę, osiągnąć stan tzw. ekstremum maksimum. A to zazwyczaj źle się kończy. Sąsiedzi potem się dziwią, że pod domem stała eRka, że sąsiadkę wywieziono na sygnale, że z trudem ją odratowano. A właściwie nawet tego nie wiedzą, bo nie wiedzą, jak o to zapytać męża, który nie wiadomo nawet, czy rzeczywiście tym mężem jest, bo rzadko bywa widywany.

Gabi_sepiaArchetyp kobiecości. Każda z pań nosi w sobie i uzewnętrznia inny jego fragment. Jedne są miękkie, skrajnie kobiece i jakby przelewające się przez ręce, omdlewające w męskich objęciach. Nie brak też tych mężniejszych, które usportowiają się, nabierają elastyczności i zwinności. Czują się pewne we własnej skórze. Wiedzą, czego chcą. Można też spotkać i takie, które nie mdleją, nie uprawiają joggingu, czy innej jogi, za to prowadzą własne biznesy lub dyrektorują na wysokich stanowiskach. Choć oczywiście i kur domowych na tym świecie nie brakuje.

Jednak nawet te panie potrafią osiągnąć swój własny kres wytrzymałości. Zacząć gasnąć. Uśmiechać się. Rozmawiać z całym światem. Sprawiać wrażenie radosnych. Uzewnętrzniać spokój. Pozować do zdjęć podczas własnych występów na zawodowej scenie. A tak naprawdę obumierać od środka.

cmentarz_prawoslawny_2Nie każdej grozi wizyta eRki i podróż do pobliskiego szpitala. Jednak każda może koniec końców zacząć zajadać smutek i pustkę. Może zacząć rosnąć w oczach. Może uciekać wzrokiem przed spojrzeniem kogoś, kto nie spuszcza jej tak łatwo z oka. Może czuć się niezręcznie, kiedy na jej drodze staje ktoś, kto nie pozwala na zapomnienie, natręt wiecznie przypominający o sobie. Kto chce usłyszeć na własne uszy dlaczego tak się zmieniła i przed czym ucieka. Dlaczego zdominowało ją kilka pasji, a nie ta jedna jedyna ukochana… jakaś tam ona. Dlaczego kilka zawodów, a nie ten tylko jeden dla niej najtrafniejszy? Dlaczego dokładnie w roku, kiedy ich drogi się rozeszły, zaczęła z miesiąca na miesiąc inaczej wyglądać?

Te z pań, którym przyszło się obudzić z eksplodującym bólem w głowie, w krtani, na wysokości mostka i ostrym szumem w uszach, bo wciąż dawało się słyszeć płynący z głośnika dźwięk ich dudniącego serca, dobrze wiedzą, czym tak naprawdę jest nie cieszyć się już życiem. Nie szukać miłości. Nie oczekiwać zrozumienia. Nie prosić o uwagę. Chcieć po prostu cichaczem odejść. Bez ostrzeżenia. Tak ostatecznie i naprawdę. Bez zapowiadania tego wcześniej. Bez sugerowania czegokolwiek. Bez szantażowania emocjonalnego połowy świata. Ot, uciec od żywych. Tak całkiem na amen czmychnąć w nieznane.

cmentarz_prawoslawny_7_onaJeśli cud je ratuje. Jeśli intuicja przyjaciółki generuje telefon do męża i nakazanie mu sprawdzenia, czy żona oddycha, czy wszystko z nią w porządku. Mogą takie panie jeszcze raz spróbować ruszyć w drogę i rozpocząć własne poszukiwania sensu ich życia. Mogą wybrać, czy chcą być istnymi Marylin Monroe lub Rooney Mara, czy dla odmiany w prawie ekstremalny sposób Tildą Swinson. Mogą też podjąć ostateczną walkę o własny byt. Mogą zrezygnować z zawodu żony.

Specyficzny fragment archetypu kobiecości. Coś, czy ktoś uwięziony pomiędzy jedną i drugą skrajnością. Mdlejąca gejsza nie, ale ni to chłop, ni baba też nie. Jedynie zahukana istota udająca radosną niunię. A tak naprawdę szukająca sposobu na zakopanie się we własnej gawrze, gdzieś daleko od fatygantów, poza wzrokiem zapracowanych mam i innych gospodyń domowych. Na własnej bezludnej wyspie, gdzie wstęp do portu mają tylko ci najbardziej wybrani.

 Jaka karta może odwzorowywać taki właśnie portret kobiety? Cesarzowa tylko w niewielkim procencie. Kapłanka jedynie w połowie. A co z całą resztą?

img944Obraz rozdrabnia się na wiele fragmentów. Każda z Królowych nosi w sobie element wizerunku zagubionej i nie w pełni już takiej młodej damy. Ta ognista – Królowa Buław – obrazuje temperament, ognisty i pełen zrywów, więc i stojący za nagłą decyzją odejścia z tego padołu. Bardziej mokra, więc i emocjonalna – Królowa Kielichów – lubiąca płakać, więc i pocieszać innych. Kochająca zwierzęta. Tuląca dzieci. Litująca się nad światem. Czy też chłodna w ocenie rzeczywistości – Królowa Mieczy – nieco przeintelektualizowana, ale doświadczona w rozwodzeniu się ze swoimi mężami. Był i odszedł do lamusa jeden, to i drugiego można odhaczyć, jako załatwionego, czy też oddelegowanego. No i lubiana przez bankierów – Królowa Pentakli – pani centuś, pani podliczająca innych, wiedząca do czego służy moneta już nie brzęcząca, bo wirtualna. Kobieta konkret, która nie tylko tworzy piękno, ale jeszcze umie je potem sprzedać, choćby i w formie pościeli, ale jednak przehandlować.

Zagubione panie często bardzo długo błąkają się po świecie, by niczym Koziołek Matołek móc odnaleźć  i pozbierać do koszyczka wszystkie zapodziane kawałki siebie, odszukać drogę do własnego Pacanowa. Miejsca, gdzie kozy kują.

z333333dZabawa w życie. Szukanie radości. Jakiejkolwiek, ale jednak wywołującej prawdziwy, bo szczery i odruchowy uśmiech. Przyjemność wracania do domu, gdzie wiadomo, że czeka osoba, którą naprawdę darzy się nie tylko uczuciem, ale i szacunkiem, chęcią dotyku.

Która z Królowych jest najlepsza w uaktywnianiu tych fragmentów archetypu kobiecości? Taką, która staje się integralną, bo w pełni uświadomioną częścią danej osoby?

Oczywiście wszystkie. W każdej z pań drzemie fragment Cesarzowej, Kapłanki i czterech Królowych. To barwny kalejdoskop przeróżnych puzzli lub innych zlepków wielobarwnych nitek oraz wycinków z gazet. Nikt przez całe życie nie pozostaje dokładnie taki sam. Niby dane personalne ulegają zaledwie nieznacznym zmianom, bo nawet transformacja płci to w obecnym czasie nie jest już giga rewolucja, ale osoba, ta zamieszkująca ciało, wciąż pozostaje tym samym tak naprawdę bezimiennym kimś. Jednak sposób patrzenia tak na świat, jak i na samą siebie, ulega przemianie. Na tym opiera się dojrzewanie, osiąganie mądrości.

wystawa_sklepowaZawsze można po latach odzyskać na nowo chęć do życia. Nawet czując się osobą odrzuconą, czy to przez obiekty własnych westchnień, czy przez społeczeństwo lub określoną grupę społeczną, i tak można poczuć nowy zew krwi. I tu na scenę kobiecego teatru od razu wchodzi Cesarzowa przemieszana z Królową Buław. Prężne, pełne energii istoty. Każda z pań prędzej, czy później zalicza opisany stan. Punkt własnej bojowości. Wy mnie nie chcecie? Wy mnie nie akceptujecie? To ja wam pokażę, gdzie ja was wszystkich mam.

Na koniec często się okazuje, że świat nigdy niczego nie negował, że inni nie odrzucali, że to ta, czy inna pani sama siebie negowała, prowokowała dziwacznie sztucznie odrzucenie, którym ją obdarowywano. Jednak odzyskując siłę Cesarzowej przemieszanej z Królową Buław, staje się na nowo Amazonką. Osobą niezależną i pewną samej siebie, a co najważniejsze, własnego seksapilu.

 

foto: Katarzyna Stolarska