Auto-nijakość

Przychodzi czas, kiedy trzeba zakasać rękawy i się czegoś nauczyć, wziąć do pracy. Terminy gonią, zleceniodawcy wymagają, klienci oczekują, audytorium czeka, a tu nic, pustka w głowie. Nowości nie wychodzą spod drżącej ręki.

Zaczęłam czytać, tj. przeglądać, strony pań wróżek tytułujących się wiedźmami. Poczułam się źle. Niektóre z tych pań powołują do życia spore ilości artykułów i artykulików, czyli mają zainteresowania. A ja? Wycofana, zalękniona, przyblokowana i mądrząca się tylko na temat nerwic, snów i podświadomości. To trochę za mało na rynku tarociarskim. Trzeba umieć się sprzedać, jeśli się chce odnieść choćby i mini sukces, tzw. sukcesik.   Czytaj dalej Auto-nijakość

Z Siorą i u Siory

Znowu nocowałam u Siory. Dużo gadałyśmy o jej codzienności. Miłostkom nie ma końca. W jednym czasie aktywnie podrywa ją trzech facetów, wszystko na uczelni. To doktoranci, jak i ona, razem studiują i prowadzą zajęcia dla studentów. Siora jest w tym dobra i lubi się tym zajmować. Niektórzy mają dryg do czegoś, ona jest świetna w dawaniu wykładów.

Lubię słuchać jej opowieści. Życie uczelniane jawi się jako ciekawe. Może to z powodu plotek i ploteczek? Ten smali chlewy do tej, a tamta spotyka się z tamtym, choć on jest żonaty, więc wszystko na boku. Tyle tylko, że o owym boku wie połowa uczelni. Takiemu samemu oplotkowywaniu podlegają miłosne podboje Siory. Choć ją akurat wszyscy bardzo lubią i trzymają kciuki za jej szczęście. Dziewczyna nieświadomie uwodzi swoich fatygantów, jednocześnie wściekając się na nich, że tylko żonaty ma odwagę głośno przyznawać, że się w niej kocha.   Czytaj dalej Z Siorą i u Siory

Pomiędzy wymiarami

Oswajam się z myślą o nowym ja. Wolno mi to idzie. Ostatnio sprawdzałam co Zakład Transportu Miejskiego ma mi do zaoferowania. Podobno ludzie na rencie mniej płacą za bilety. Okazało się, że ja w ogóle nie muszę nic płacić, bo… jestem niewidoma.

HEJ! Jakiś kawałek mnie krzyknął. Nie traktowałam samej siebie jako skrajnie niepełnosprawnej. Ja tylko chciałam złapać trochę luzu, bo nie radziłam sobie ze wszystkim równie łatwo jak inni. Dlatego złożyłam papiery do ZUSu. Ale absolutna kaleka? Taka całkowicie niepełnosprawna ona? Ja jeszcze przecież coś widzę…! Jeszcze jestem młoda.   Czytaj dalej Pomiędzy wymiarami