Świątecznym okiem

Noc z pierwszego na drugi dzień świąt Bożego Narodzenia to specyficzna rocznica. Tego dnia po raz pierwszy w życiu widziałam, jak ktoś umiera, jak oddaje ostatnie tchnienie. To był bardzo głośny i wyraźny oddech, jakby gwizd anonsujący ostateczny koniec życia. Tak umarł mój tata. Zmarł we śnie. Byłam przy tym.

Minęły już nie miesiące, ale lata od tamtej chwili. Dwa lata później na tym samym łóżku skonała w męczarniach pewna młoda dziewczyna. Wtedy niczego nie usłyszałam – spałam. Tak po prostu pozostałam głucha. Zmęczenie wzięło górę nad organizmem. Płacz jej matki przywrócił mi świadomość, wyrwał ze snu, przywołał do tragicznej rzeczywistości. To był okropny widok i równie przerażający dźwięk. Kiedy kobieta wyje z bólu i rozpaczy, coś jakby rozdziera nas samych od środka. Jakby ktoś i nam wyrywał serce.    Czytaj dalej Świątecznym okiem