Dobre brzmienie dźwięków z dali

Byłam, widziałam i usłyszałam – nie kogo innego, ale Sinead O’Connor. Podobało mi się. Choć mojego ukochanego przeboju – Troy – nie było. Ale za to te inne hity zabrzmiały. Na żywo jest lepsza niż na płytach. Słowo – talent – nie oddaje jej brzemienia. Take off your shoes – to obecnie mój nr 1 z jej ostatniej płyty. I ten kawałek zabrzmiał wprost niesamowicie. To wspomnienie chyba długo nie wyblaknie w mojej pamięci.

Koncert miał stanowić dla mnie pewnego rodzaju odsapką od złych myśli. Stres nie daje mi spokoju. Rzucam się wewnątrz siebie nie mogąc określić kierunku, w którym moje życie płynie. Robiłam badania, ślepnę. Kiedyś wydawało się, że to potrwa nieco dłużej, niż się zadziało w rzeczywistości. Tracę wzrok w zastraszającym tempie. To miała być jaskra, ale pan docent specjalista powiedział, że to co innego, że rzeczywiście guz mózgu mógł mechanicznie uszkodzić nerw wzrokowy, a teraz to już domino samoistnie pędzi ku totalnej zagładzie, po ostatni klocek, ostatnie włókno nerwu pęknie niebawem.   Czytaj dalej Dobre brzmienie dźwięków z dali

Lata pięćdziesiąte w sepii

Przez chwilę zawahałam się. Czy to aby na pewno był dobry pomysł – budowanie zażyłości z Maksem? Czy czasem nie uległam dziwacznej bajeczce niemożliwej do realizacji na jawie. Nie każdy wie, że ze mnie to taka trochę niechętna flirtom istota.

Przywykłam do gejów. Tak budowałam od zawsze przyjaźnie. Można się było bez obaw zwierzać, nie było konkurencji w staraniach o kogokolwiek. Cudowna swoboda bycia, bo bardzo silnie dookreślone granice. Z heterykami jest inaczej. Po latach całkiem zapomniałam o tym. Taki facet może całkiem opacznie interpretować intencje rozmawiającej z nim dziewczyny. Bo przecież w jego świecie cycki mogą mówić jedynie o jednym, nieprawdaż? To mnie trochę zbiło z pantałyku, nagłe uświadomienie sobie tego faktu.   Czytaj dalej Lata pięćdziesiąte w sepii

Nocą ciemną w środku jesieni

Jesienny spacer miło upływa, kiedy świeci słońce, a liście szeleszczą pod stopami. Przeszłam się po parku. Uchwyciłam, zatrzymałam kilka obrazów. Polska złota jesień w tym roku się udała. Dzięki temu zaczęła mi wracać ochota do fotografowania. Przez długą (minioną) chwilę przestało mnie ciągnąć do klikania w spust migawki. Jednak stare smutki zaczęły odpuszczać. Po rozmowie z szefową przestałam się zastanawiać nad przyszłością. I tak niczego już nie zmienię. Właśnie przyszedł czas śmierci starego. Z tego powodu zaczęłam obiektywem zatrzymywać czas, uwieczniać to, co przemija. Nowe czyha za rogiem, więc zapamiętajmy stare.    Czytaj dalej Nocą ciemną w środku jesieni

Wiatr zmian

Codzienność zdominowało podenerwowanie. Stało się jasne, że źle widzę. Zaczęłam popełniać karczemne błędy. Nie dostrzegam tego, co inni. Mam uszkodzony wzrok. Po przerwie poszłam do lekarza. Wyniki badań pogorszyły się. Jest źle, chyba nawet bardziej, niż mi się wydawało jeszcze kilka miesięcy temu. Zasugerowano wzięcie pod uwagę przejścia na rentę. Zawahałam się. Zalecono sporo badań. Poddałam się sugestii. Znajomi pozapisywali mnie do różnych sławnych lekarzy. Kto wie co ostatecznie zawyrokują owe (na rynku medycznym) słynne postacie.  Czytaj dalej Wiatr zmian