Tańcząc na linie

Od czego tu zacząć? Sporo słów przede mną. A czasu nie tak znowu wiele. Mam na imię Matylda. Oczywiście nie naprawdę, ale tutaj niech tak pozostanie. Znajomi nazywają mnie Mati, bo takie zdrobnienie brzmi najlepiej. Gdzie mieszkam? I tu już zaczynają się schody, bo nigdzie właściwie. Moje ciało leży w szpitalu miejskim, ale ta prawdziwa ja fruwa między wymiarami. Czytaj dalej Tańcząc na linie