Piszmy więc

Chyba czas, żeby skończyć z banialukami i osobiście wkroczyć na scenę. Już mi się nie chce generować sztucznych historyjek. Czas by Rumunka z Anglicą odeszły do lamusa. Oczywiście życzę szanownym wiele szczęścia i tych innych – jednak w ich własnym wirtualnym świecie.

Dziś przypomniało mi się w jaki sposób Alison Bechdel stanęła na mojej – wirtualne, ale MOJEJ – drodze. To był bardzo dziwaczny przypadek. Ale pewnie właśnie z powodu takich „przypadków” naprawdę dawno temu polubiłam tajemną opcję na polskiej Wikipedii. Stało napisane Losuj Artykuł. Bardzo często się w to bawiłam. Nawet wymyśliłam sobie grę, zadajesz pytanie i losujesz. To lepsze niż jakieś dziwaczne sieciowe wróżby. 

W wersji angielskiej do kwietnia tego roku nie istniała taka opcja. Zdaje się jednak, że tak dalece podniosłam im statystyki – na polskiej stronie – że wprowadzili to też dla Native’ów. Dzięki czemu w ramach nauki języka obcego i na angielskiej wersji mogę się już bawić w pozyskiwanie zaskakujących infosów.

Pamiętam jak raz (naprawdę dawno temu) wylosowałam rodzinną wieś mojej mamy. Gdyby się zastanowić jakie jest prawdopodobieństwo trafienia na bardzo znajomy i bliski temat, rachunek prawdopodobieństwa wskazałby chyba naprawdę kiepski wynik. A tu proszę… Owice objawiły mi się tzw. cudem nad Wisłą, choć akurat Owice są nad Dunajcem.

Tak samo miałam z panią Bechdel. Po prostu przypadkowo ją wylosowałam. W pierwszej chwili sądziłam, że to jakiś facet, bo takie ma tam zdjęcie. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że to nie jest Amerykanin, ale AMERYKANKA i to bardzo zdolna. Chciałoby się rzec, że to pani po przejściach, ale w tym akurat aspekt polskiego postrzegania tego zwrotu eliminuje możliwość podciągnięcia sugestii pod panią Alison.

Oczywiście koniec końców kupiłam ten komiks. Mój komiksowy drugi raz w życiu. Pierwsze i jedyne historyjki sprzed lat to był Thorgal. I to tylko dlatego, że mój ówczesny fatygant uwielbiał to czytywać. A właściwie nie on, tylko jego siostra – moja imienniczka. To było nawet zabawne, że jak zmieniłam nazwisko pojawiły się w papierach dwie panie XY. Tylko data urodzin była różna, bodaj cztery lata różnicy… już nie pamiętam. Dawno to było.

Fun Home bardzo mi się podobał. Zaskoczyłam samą siebie upodobaniem do samoudręczenia. Ta opowieść uświadomiła mi, jak długo żyłam nie tak, jak chciałam i marzyłam. To okropnie irytujące. I ta mega pustka wokoło. Pewnie dlatego opowieść Alison pomogła mi wypełnić dziurę w głowie, oczywiście pomysłami na przyszłość. Aż zabolało w środku, że tak późno postanowiłam wrzucić sobie na luza. Choć z drugiej strony już siedem lat temu dziewczyny ostrzegały mnie, że te krypto nie mają w życiu lekko.

Tylko tak naprawdę… kogo to obchodzi? Każdy ma własne życie i swoje problemy. Przywykłam więc ginąć w tłumie. Moje rozterki to mój kłopot. Nikomu nic do tego.

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner