Trudna prawda

Zmęczenie bierze górę nad wszystkim. W przerwach dzielących moje życie zawodowe i prywatne dużo chodzę. Lubię to, bo koi nerwy. Chwilami mam wrażenie jakby cały świat wirował mi wokół głowy. Rozedrganie tak bardzo dokucza, że coraz słabiej radzę sobie z panowaniem nad własnymi emocjami. A jednocześnie wciąż niewiele czuję. Zupełnie jakby szum w głowie utrudniał mi rozumienie, czego świat tak naprawdę ode mnie chce, czego się po mnie spodziewa.   Czytaj dalej Trudna prawda

W nieznane

Po prostu zadzwoniłam. Odebrali. Młody głos powiedział, że na spotkanie z psychologiem trzeba trochę poczekać, bo kolejki są długie. Wskazał termin. Po obu stronach padło potwierdzenie chęci spotkania.   Czytaj dalej W nieznane

Kontrollen mähen

Podróż w nieznane. W sumie to chyba lubię takie akcje. Szczególnie jeśli mi płacą za podróż, za wikt i opierunek oraz za inwigilowanie innych ludzi. Tzw. misja szpiegowska. Oczywiście w kontekście wykonywania poleceń wydanych przez bankowy Wydział Wewnętrzny – Internal Control Unit.   Czytaj dalej Kontrollen mähen

Wiadomo-że-homo

Dziwna myśl mnie dzisiaj dopadła. Temat dręczący mnie od dawien dawna, a dotyczący cech charakterystycznych dla określonych grup społecznych. Elementów z pozoru oczywistych, ale niekoniecznie nazywanych przez wszystkich po imieniu, składających się na podstawowy wzorzec tzw. wiadomo-że-homo. Istnieją opisy, czyli po prostu postacie w książkach i na filmach, które postrzegane są przez wszystkich jako bardzo klarownie ujednoznacznione wzorce, a mimo to z powodu silnych sugestii dotyczących braku akceptacji, więc i aprobaty, wszelkie słowa hasła dotyczące tej grupy społecznej uznawane są za obraźliwe.    Czytaj dalej Wiadomo-że-homo

Lew-Starowicz radzi…

Dziś urodziny Doroni. Złożyłam jej życzenia. Niespodziankę sprawili jej jednak już inni. Jacyś tam znajomi z jej studiów. Co prawda nie bardzo to pomogło Dorci zapanować nad własnymi lękami i rozedrganiem, ale na pewno poprawiło humor.

A ja? Cóż, tradycyjnie biegam za niczym. Ciągle czytam książki kupione na Allegro. Wszystkie to tak naprawdę gejowskie romansidła lub głębokie rozterki w kontekście społecznych konfliktów wiążących się z tematyką AIDS. Nie wszystko mnie interesuje, ale odhaczam to niczym lektury szkolne, żeby móc się nauczyć pisania o tej nie innej społeczności. Nawet dzieło Lwa-Starowicza staram się przyswoić. To nie jest łatwe, bo niemal w pięćdziesięciu procentach się z tym panem nie zgadzam.    Czytaj dalej Lew-Starowicz radzi…

Smoleńsk

To jakiś chory koszmar. Człowiek budzi się bladym świtem, a tu nagle w telewizorni niczym w amerykańskim horrorze dotyczącym polskiej rzeczywistości narratorzy zaczynają bez końca powtarzać to samo. Już drugi dzień z rzędu nieustannie wszyscy mówią tylko o jednym, już nie o nowojorskiej tragedii wszech czasów, ale o polskim wypadku w ruskim lesie. Na bezdechu patrzę na ekran swojego ogromnego telewizora odziedziczonego po tatusiu i uwierzyć nie mogę, że w tym czymś, o czym rozedrgani ludzie mówią, uczestniczę.   Czytaj dalej Smoleńsk

Chcę coś zmienić

Postanowiłam coś zmienić. Jeszcze nie do końca wiem jak i po co, ale muszę. Wszystko mnie irytuje. Takie tam babskie kuku na muniu zwane „hormonami” nie daje mi spokoju. Chcę zanurzyć się we własnej transformacji, dokonać nie tylko zewnętrznej zmiany. Mam szereg niedopowiedzianych planów, wyobrażeń i pragnień, a jednocześnie podejrzeń, że jak wiele razy wcześniej to mi się nie uda. Jedno wielkie niemal tradycyjne fiasko błyszczy na horyzoncie strasząc szybkim nadejściem, tzw. ucapieniem mnie w jak najbardziej spodziewanym momencie. Mimo to jednak wewnętrzny, czy nawet zewnętrzny przymus pozostania moralnie poprawną matką dziecka i żoną męża zaczyna mi przeszkadzać. Jak już tak dłużej nie wytrzymam. Łgarstwo – tak temu czemuś na imię – zakłamanie, udawanie kogoś kim się nie jest.    Czytaj dalej Chcę coś zmienić

Moje sny

Miałam dziś dziwny sen. Zamówiłam go. Francesca powiedziała, że stosuje tą metodę od lat. Czyli chcąc się czegoś dowiedzieć o samej sobie zadaje pytanie przed zaśnięciem. Wszelkie zapamiętane obrazy przelewa na papier jako zapis własnego dialogu z podświadomością. Choć może nie tyle z podświadomością co nadświadomością. Zupełnie jakby informacje płynęły spoza jej własnych granic postrzegania.   Czytaj dalej Moje sny

Wprowadzenie

Postanowiłam napisać historię. Obsadzić samą siebie w głównej roli, ale nie w pełni w oparciu o kontakty z realnymi postaciami. A właściwie z awatarami moich bliskich, ale pomijając przy tym niektóre z realnych wątków. Pewnie Mężysko nie marzy, żebym zbyt dokładnie opisała go budując postać w oparciu o jakąkolwiek dosłowność. Nie wiem jednak, czy mi się to uda. Ocenię po kilku notkach. Pobawię się w splecenie fikcji z własną codzienną prawdą. Nadam bohaterom inne imiona, czy nawet pseudonimy, niż te, którymi dotychczas się posługiwałam.

Zabawa w żonglerkę słowem pisanym. To może się okazać naprawdę ciekawym przedsięwzięciem.