Wyspiarze – czyli opowieść Voya vs moje wstawki

 

Czy płakanie miałoby sens, gdyby było wyzbyte powodu? Czasami zastanawiam się nad tym. No bo, po co płyną łzy, jeśli w głowie trwa pustka? Jeśli nic strasznego nie działo się i nadal się nie objawia.

Podobno oświecenie ma to do siebie, że stanowi zgodność z wszelkimi przejawami rzeczywistości wszelakiej i niekończący się uśmiech, często nie tylko wewnętrzny. Mawiają też, że prawdziwy Budda to ten, który nie tylko unika chwalenia się oświeceniem, ale też nadprzyrodzonymi walorami. Jeśli to prawda, warto być czujnym z kim los krzyżuje nasze ścieżki. Nigdy nie wiadomo, czy mędrzec wyciągający ku nam rękę, aby na pewno jest stąd…  Czytaj dalej Wyspiarze – czyli opowieść Voya vs moje wstawki

Wywiad elfa z wampirem

Czas zdaje się płynąć jak szalony. A wraz z nim wypluwane przeze mnie słowa. Moja powieść rośnie niczym grzyb po deszczu i chyba tak zostanie. Podobnie zresztą jak liczba książek do przeczytania, które płyną zewsząd. A to kupione na Bearbooku albo Merlinie. W sumie przeszło dziesięć pozycji… jakkolwiek chcieć to rozumieć…

Dziś doszłam do końca w poprawianiu własnych wypocin. Ostatni fragment był bardzo mocny. Ale dopiero teraz potrafię to naprawdę poczuć. To przyjemne wiedzieć, że się miało rację zgadując, że… to, czy tamto podnosi napięcie u czytelnika. Przednia zabawa takie gryzmolenie. Ciekawe tylko, czy ewentualni czytelnicy też tak będą sądzić.  Czytaj dalej Wywiad elfa z wampirem

Wojaże

To był naprawdę ostry i przyjemnie forsowny weekend. A wszystko zaczęło się już w piątek przed południem. Samolot z Anglii wylądował bodaj już o 11:10. Czyli całe pięć minut przed czasem. Jednak nie od razu go zobaczyliśmy. Choć oczywiście czekanie nam się nie dłużyło. To było raczej miłe sercu pół godziny gaworzenia co tam w życiu czekających ostatnio się działo. Może jakaś nowa miłość, może trochę imprez albo zdrowienia, nie wspominając o szalonym pędzie ku bliżej nieokreślonej karierze zawodowej.  Czytaj dalej Wojaże