Smętki

Jestem cicha i nie narzucająca się, bo mam coś na wzór załamania nerwowego. Nie do końca radzę sobie z emocjami, a co za tym idzie, nie czuję się na siłach do podejmowania jakiegokolwiek dialogu. Huśtam się pomiędzy niby depresją, a przed-miesiączkowym zaburzeniem nastroju.

Już od dłuższego czasu nieustająco kłócę się z mężem. Zachowujemy się na wzór rodzeństwa. Jedno drugiemu usiłuje udowodnić, że jest lepsze, albo zwalać na to drugie obowiązki domowe. To znaczy – nie do końca jest tak, jak napisałam – Mężysko zwyczajnie miewa pretensje, że jest proszony o cokolwiek i tyle.  Czytaj dalej Smętki