Majaki nie senne

Dzisiejszego dnia na dobre dopadło mnie przerażenie. Sztucznie uśmiechnięta udawałam przed bliskimi, że wszystko jest o’key, choć czułam się podle. Od samego rana dokuczało mi kiepskie samopoczucie. Wieczorem na dobre poczułam nasilanie się ataku. Dziwaczne myśli, rozbujane nastroje, czy też… skoki nastrojów i niedookreślone głosy dzwoniące w uszach utrudniały mi prawidłowe funkcjonowanie.

Dawnymi czasy uwielbiałam żartować, że najróżniejsze fantazje nie dają mi spokoju. Myśli rozjeżdżały się w skrajnie dzikie strony rzeczywistości. Twierdziłam bodaj, że to dar boski, który uczynił ze mnie prawdziwą czarodziejkę. Ostatnie trzy lata leczenia zmieniły mnie jednak. Dzielna i twarda z natury starałam się znosić dokuczliwość zmęczonej psychiki. Nie pomogło. Potem operacja, stres i temu podobne. Koniec końców lekarze kazali mi w spokoju ducha, cierpliwie i wytrwale czekać na całkowity powrót do formy.  Czytaj dalej Majaki nie senne

Życie płynie dalej

Pracuję nad własnym samopoczuciem. Stopień wahań skutecznie maleje, a tęsknota za mamą gaśnie. Można się przyzwyczaić do bycia sierotą. Tym bardziej, że z przyrodnim rodzeństwem zyskałam dużo lepszy kontakt.

A w naszym małżeństwie całą parą ruszył kryzys. Częste podenerwowanie nie opuszcza obojga partnerów. Nieustająco słychać warkot obu stron. Co najgorsze nie wiedzieć dlaczego. Może taki etap partnerstwa albo dawniej ukryte żale samoistnie wypływają na powierzchnię, bo inne kłopoty umarły już śmiercią naturalną. Nie wiem i pewnie długo się nie dowiem.   Czytaj dalej Życie płynie dalej