Andrzejkowo

Minął dzień, szczęśliwie nastał wieczór, mój nastrój powrócił do normy. Żale, rozgoryczenie, niechęć do tu-i-teraz niepostrzeżenie prysły. Medytacja okazała się więcej niż genialnym rozwiązaniem. No i oczywiście tajemniczy ON – wiecznie w czarnym płaszczu – istota o której opowiem innym razem, pomógł odszukać spokój. Oczywiście również Anioł, który jak najbardziej nadal przebywa blisko i wyjątkowo dobrze daje się słyszeć, też pomógł. * Czytaj dalej Andrzejkowo

Hades już czeka

Moja mama ostatecznie uznała, że nie ma po co żyć, więc znów wybiera się do szpitala. Jutro zawożę ją na Banacha. Trudno powiedzieć jak długo tam pozostanie. Zabawne jednak, że pewna bardziej niż konkretna pani doktor z uporem maniaka namawiała moją mamę właśnie na TO przedsięwzięcie. Chyba dość rzadko w dzisiejszych czasach zdarzają się znajomości tego typu. A dzięki wspomnianej pani doktor, na Banacha przez dobrych kilka dni rezerwowali łóżko dla mojej mamy. Czyż to nie zadziwiające? Czytaj dalej Hades już czeka

Nie kłapać ozorem

Zaczęłam chodzić na potkania do Stupa House. Po przeszło trzynastu latach od pierwszej lektury książki Lamy Olego Nydahla dojrzałam, żeby wejść do wspólnoty. Karma robi swoje, tj. przeszkadza. Człowiek długo kręci się w kółko nim szczęśliwie udaje mu się załapać, która ścieżka to dla niego najkrótsza droga do celu. Czytaj dalej Nie kłapać ozorem