Pobożne życzenia

Dobry humor nieśmiało zaczął wracać. Niemal z dnia na dzień zaczęło się pojawiać logiczne uzasadnienie nagłego powrotu ataków padaczki. Analizując kłopot doszłam do wniosku, że brak miesiączki i nagły zjazd samopoczucia najprawdopodobniej ma arcy uzasadniony powód.

Jakiś czas temu koleżanka opowiadała mi, że któregoś dnia w pracy po dziwacznym ataku płaczu, który ewoluował ku histerii doszła do wniosku, że mężowskie plemniki zaliczyły gola. Obawiam się więc najgorszego, w naszym przypadku mogła się przydarzyć niestety taka sama przygoda.  Czytaj dalej Pobożne życzenia

Dziwna JA

Każdego dnia czuję się nieco dziwnie. Czasami w myślach pojawiają mi się skojarzenia lub głosy, które przypominają bajki.

Paranoja

Czad, istny i dziwaczny. Moja głowa i psyche działają kompletnie inaczej niż kiedykolwiek wcześniej. W pewnym sensie przynajmniej. Nieustannie dręczą mnie wspomnienia z początku lat dziewięćdziesiątych. Co i raz pod powiekami odtwarzają się, niczym film obyczajowy, sceny z tamtych lat. Zupełnie jakby moja psyche i mózg były bardzo zajęte układaniem od nowa wspomnień dotychczas chowanych jedynie w bardzo odległym, mózgowym magazynie.

Chyba na dobre przerobiono mnie krojąc pod lewą skronią. To znaczy moją psyche i sposób zerkania na świat. Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że część zachowań, które nagle stały się moimi odruchami wynika jedynie z braku sprawności poharatanego mózgu. W efekcie prześladuje i dokucza ostra nerwica.  Czytaj dalej Paranoja

Dzień jak co dzień

Jester rozchorował się na dobre. Istne przekleństwo padło na naszą rodzinę. Najpierw mnie operowano, teraz Mężysko wyląduje na chirurgicznym stole. Do tego Pietrucha (jak zawsze) narzeka na problemy ze stopą. Prawie od miesiąca nie jestem w stanie wygonić ropy z wielkiego palca jego nogi. Nie jest dobrze.

Wczoraj były trzydzieste urodziny Siostry. Kuzynki, o której dawnymi czasami bardzo dużo opowiadałam. W piątek, po trzech latach milczenia, wysłałam do niej list zawierający kilkanaście moich rodzinnych zdjęć. Przy okazji, czy też z powodu śmierci mojego taty (pana pułkownika) wróciliśmy z jej rodziną do w miarę przeciętnych stosunków. A ona? Przez całe pół roku zdawała się świrować. Podobno bardzo się mnie bała, czy też wstydziła. Koniec końców odezwałam się do niej. Nie pomogło. Niestety, ta znajomość już nigdy nie wróci do jakiejkolwiek normy. Szkoda.  Czytaj dalej Dzień jak co dzień

Długa droga

Wolno i spokojnie wracam do normy. Siedemnastego minie miesiąc od operacji. Niewielki fragment wygolonych włosów powoli odrasta konsekwentnie zarastając bliznę. Mój umysł wolno acz konsekwentnie coraz lepiej działa. Nadal zdarza mi się nie pamiętać niektórych nazw, ale konsekwencja doładowywana uporem wspomaga moją pamięć. Zakuwam, zakuwam, zakuwam…

Z dnia na dzień wraca mi doskonały i bardzo pogodny humor zastępując lęk i histerię. Chyba jednak dam sobie radę, nawet w pracy. Tym bardziej, że siły – i fizyczne, i umysłowe – coraz rzadziej mnie opuszczają. Zmieniam się i upozytywniam już chyba na dobre. Czyż to nie cudowne?  Czytaj dalej Długa droga