Pieniacz

Wygadał się – w pewnym sensie przynajmniej. Bąknął coś na temat braku umiejętności obchodzenia się ze stroną. Wymówka dobra jak każda inna. Moim zdaniem zwyczajnie wstydzi się odezwać, pokazać ludziom swoje prawdziwe ja. Krytyka – drobna choćby sugestia oceny niektórych paraliżuje. Idę o zakład, że wrodzony, czy też wyssany z mlekiem matki pesymizm odebrał Pieniaczowi moc.

Trudno i darmo. Szkoda 5-ciu złotych wydanych na SMSa otwierającego bloga. Teraz będzie odwrotnie. Pisać będę ja – Szara Eminencja – a Pieniacz będzie gościł z rzadka, o ile w ogóle się jeszcze rozkręci. Trochę szkoda. Naprawdę dobry marketing mu robiłam. Zmarnował szansę. Mam nadzieję, że w życiu realnym będzie się wykazywał lepszym wyczuciem rynku.  Czytaj dalej Pieniacz

Seksiara

Jesienne przesilenie wysysa ze mnie wszystkie soki. Natrętna senność daje się we znaki. Ciężkie powieki opadają w najmniej spodziewanych momentach. Kilka razy zdarzyło mi się przysnąć w pracy. Nie lubię tego stanu, chciałabym, żeby już był listopad, może poczułabym się nareszcie trochę lepiej.

Moje libido przeszło głęboką transformację. Energii starcza mi zaledwie na aktywność dzienną, poświęconą sprawom mniej lub bardziej trywialnym. Nie wiedzieć czemu, zatraciłam potrzebę oddawania się rozkoszom nocnych obowiązków małżeńskich. Współpartner wcale nie narzeka z tego powodu, on również wiecznie zajęty jest czym innym. Zadziwiające, gdzie się podział mój temperament? Słowo chuć, w naszym małżeńskim przypadku, całkowicie zatraciło sens.  Czytaj dalej Seksiara

Barwy jesieni

Małe kawałeczki życia wolno, trochę jak śnieg, opadają wzdłuż linii czasu. Drobne gesty i uśmiechy składają się przyjemność bycia tu i teraz. Senne nic wielkiego wypełnia kolejne dni. Znowu jesień, coraz bardziej żółte liście, niższy słupek rtęci na termometrze, nabrzmiewające deszczem chmury zaglądające w okna.

Choć to stolica pełna biur i ludzi interesu zafiksowanych w pogoni za pieniądzem, czas i tak nieco zwolnił bieg. Nawet mieszczuchy nieświadomie czują po kościach zbliżającą się zimę. Interglacjał dobiegł końca, nowa prawie półroczna era zlodowaceń zbliża się milowymi krokami. Nie ma się już do czego śpieszyć, kto nie zadbał o przetwory w spiżarni, nie ususzył grzybów i nie zakisił ogórków musi zdać się na rodzimy przemysł, wiele bowiem już nie zdziała.  Czytaj dalej Barwy jesieni