Pięknie, bo prosto

Z dnia na dzień zrobiło się chłodniej. Jesień zagościła w przyrodzie na tydzień przed terminem. Wiar przyniósł zapach przemijania. Ptaki powoli zbierają się do odlotu. Już czas zapełnić spiżarnie, lada chwila słoty spowiją mokrym całunem wszystko dookoła.

Pracuję, w pełnym tego słowa znaczeniu, ciągle jestem zajęta. W sobie właściwy sposób czerpię przyjemność z nowych doświadczeń. Codzienne odrabianie lekcji, wkuwanie historii i poznawanie coraz to nowych terminów z zakresu biologii. No i oczywiście języki… czytanie po angielsku i przypominanie sobie rosyjskiego. Nie sądziłam, że tak długo od czasów szkolnych nadal będę pamiętała końcówki odmiany przez przypadki.

Nic się nie dzieje i to jest właśnie piękne.  Czytaj dalej Pięknie, bo prosto

Koniec odpoczynku

Urlop szczęśliwie dobiegł końca. Poczucie dobrze spełnionego obowiązku i wypełnionego w każdym punkcie planu mile łechce po wymęczonym poczuciu obowiązku. Nagle wieczorami mam na wszystko czas. A jednak tak się da, żyć choć przez chwilę w ładzie i porządku.

Wczoraj samotnie siedząc na kawie w mojej ulubionej marketowej kawiarence odczułam dawno zapomnianą potrzebę pogadania. Wykręciłam numer do Rechotki, ale nie odebrała. Po chwili czar prysł. Było mi dobrze tam, gdzie byłam i to musiało wystarczyć. Każdy ma swoje sprawy, wokół których biega. Przyjacielska dyspozycyjność po trzydziestce przestaje istnieć. Pozostaje życzliwa pamięć i umawiane z dużym wyprzedzeniem spotkania.  Czytaj dalej Koniec odpoczynku

Za metalowymi drzwiami szafy

Powtarzała – „nie mlaskaj” – przy każdej okazji. Mówiła – „nie znoszę patrzeć, jak jesz” – okraszając od czasu do czasu swoją wypowiedź inwektywami. Nauczyłam się więc jeść cicho i po ciemku. Teraz kiedy ktoś przy mnie je wydając jakiekolwiek dźwięki, w mojej głowie budzi się złośliwy krytyk i jej głosem komentuje cudze zachowanie. Matki często nie zdając sobie z tego sprawy wbudowują w nas bardzo przeszkadzające programy, stając się inżynierami najgorszych koszmarów.

Ojciec też truł, ale w inny sposób. Był mistrzem układania bałaganu. Całe życie zbierał pudełka różnej wielkości. Żadne opakowanie nie miało prawa się zmarnować. Kolekcjonował kartonowe pudełka i plastikowe pojemniki. Za komuny nie można było ot tak pójść sobie na zakupy do Ikei i kupić masę zgrabnych szufladek do pomalowania w dowolnym kolorze.  Czytaj dalej Za metalowymi drzwiami szafy

Kotowata kicia

Mawiają, kłamstwo ma krótkie nogi. Zwykle jednak człowiek odpycha od siebie jak najdalej wszelkie podejrzenia, że mógłby być zwodzony. Oszukani, ograbieni z prawdy stajemy się bardziej podatni na urazy serca i traumę. Szczególnie, kiedy ktoś zawodzi nasze zaufanie, za nic ma lojalność i głębokość łączącej nas z nim więzi. Na oszustów nie ma jednak rady, zdarzają się jak wygrane w Lotto.

Co prawda w pierwszym odruchu lekarz nie był pewien swojej diagnozy, ale po chwili w majestacie swojego autorytetu powtórzył wyrok. Żyliśmy szczęśliwi w błogiej nieświadomości, że już niedługo Los zechce nas ukarać za zbytnią ufność, żeby nie powiedzieć – naiwność.  Czytaj dalej Kotowata kicia

Amorowato

Zakochać można się w każdym, kto nam na to pozwoli. W ostatnich Charakterach można sporo na ten – dla mnie nadal jeszcze odrobinę gorący – temat przeczytać. Oto fragment wstępniaka:

„Miłość to jest to, co przytrafia się mężczyznom i kobietom, którzy się nie znają” – mówi Somerset Maugham o iluzji będącej udziałem nie tylko internautów. Co więcej, takim związku druga osoba jest mi potrzebna, bym mogła pokochać samą siebie. Mówi się o narcystycznym rysie współczesnej kultury. Tak jak Narcyz, który patrzył na swoje odbicie w wodzie, wiele osób przegląda się w tafli Internetu z nadzieją na znalezienie miłości idealnej, a tak naprawdę w poszukiwaniu samych siebie.    Czytaj dalej Amorowato