A Cię kręcę…

Dotarliśmy – wyjątkowo jak na nas – punktualnie. Niechybny znak, że naprawdę mi zależy i traktuję całe przedsięwzięcie poważnie. Słuchając przemowy rektora uśmiechałam się ponuro pod nosem. Moje ego nie jest już wielkości stodoły, to istny stadion olimpijski.

„Proszę pamiętać” – mówił pan rektor – „że terapeutą może być w zasadzie każdy, to nawet nie kwestia szkoły, czy metody, ale podejścia, bo leczymy innych sobą, to my jesteśmy narzędziem, ale psychologiem…” – spektakularna przerwa dla podkreślenia wagi słów – „psychologiem może być tylko ktoś, kto pozyska odpowiedni dyplom.” Jednym słowem elita.  Istna naukowa śmietanka towarzyska.   Czytaj dalej A Cię kręcę…

Ciepławo

Zawstydzona zima schowała głowę głęboko pod ziemię. Ostatki lodu opierające się gorącym powiewom wiosny toczą bój trwając jeszcze na przegranych pozycjach, czyli na dnie głębokich kałuż. Przed wczoraj świat spowijała biel, mróz kąsał bezlitośnie, a dziś duchota i ciepłe burze. Powódź nam nie zagraża, bo już na dobrą sprawę jest faktem. Koniec świata idzie Panie Dzieju – jak nic. Czytaj dalej Ciepławo

Magia kina

Kilka, czy kilkanaście głębszych i robię się łatwa. Co prawda stare kompleksy nadal jeszcze potrafią się odzywać, ale w jego rękach i tak topię się jak wosk. Ma dobre podejście i lata praktyki. Mogłabym chyba zaryzykować twierdzenie, że skutecznie nauczyłam go siebie. Dlatego teraz pasujemy do siebie jak ręka z szytą na miarę rękawiczką. To wygodne; i przyjemne. Upojna noc, poprzedzona miłym wieczorem.

Uroczo brzmi, czyż nie? Ale to nie o nas. To nie moja codzienność.

Czytaj dalej Magia kina

A więc wyjeżdżasz?

Tęsknię, chyba nadszedł już czas, żeby się do tego uczciwie przyznać. Co prawda zanim PB wyjechał, lubiłam mu dokuczać, że wakat po nim szybko się zapełni, bo już czekają następni w kolejce, ale nigdy nie myślałam w ten sposób na poważnie. Wojtuś to przecież Wojtuś – jedyny i niepowtarzalny – ten od iskiereczki w popielnika, Przyjaciel-Brat. (Ale słodzę… chyba mi do reszty na mózg padło z tej tęsknoty. No i Jester się wścieknie jak to przeczyta. Ale PB to PB, a ukochany mąż i partner, to ukochany mąż i partner, tych dwóch półek nie da się porównać, bo zawierają kompletnie nie przystawalne układy relacyjne). Czytaj dalej A więc wyjeżdżasz?

Ona i jej gniew

Zza rogu obserwowałam jak odchodzi. Nie bardzo rozumiałam powód jej gniewu, ale przeczuwałam, że prędzej, czy później dowiem się… jaka jestem „naprawdę”. Gorzkie rozczarowanie, a smakowało jak cukierek. Czyżby do całej listy moich grzechów dołączył masochizm? Może we mnie nie ma już uczuć? –zachodziłam w głowę – a może prosto i zwyczajnie nareszcie poczułam się dla niej naprawdę ważna? Odeszłaś to  i wrócisz, jak zawsze – bo między nami już tak jest. Czytaj dalej Ona i jej gniew