Żona bije męża

Znów nadszedł ten moment miesiąca, kiedy nawet długopis kojarzy mi się tylko z jednym. Zwykle ten stan oznacza jedno wielkie piekło dla Jestera. Szukam guza, czepiam się o wszystko, a sposób zaradzenia tej niedyspozycji jest tylko jeden – dość trudny, bo jestem z natury wymagająca na tym polu. Mężysko wzdycha ciężko, mruczy pod nosem „gdzie ja oczy miałem” i bierze się do roboty, taki już jego przeklęty los – upierdliwa żona. Czytaj dalej Żona bije męża

Zgubiłam serce

Delegacja przyjechała i wyjechała. Posiedzieli kilka godzin i ulotnili się jak dym z papierosa, pozostawiając za sobą nieprzyjemny zapach wielkiej niewiadomej. Po co to było? Dwa lata przerwy wypełnionej całkowitym brakiem  kontaktu, dobrego słowa, czegokolwiek. A teraz jakby nigdy nic zjawili się w glorii dobro-rodzinnych stosunków i odwilży. Nie ufam, jakoś nie przekonuje mnie ta nagła zmiana frontu. Wolałam ciszę, przynajmniej wiedziałam na czym stoję. Czytaj dalej Zgubiłam serce

Ot, tak sobie

Prognozy się sprawdziły, nad Warszawą świeci słońce, na niebie nie widać ani jednej chmurki. Krzątam się po domu przygotowując swoje M3 na przyjęcie gości w postaci ZW i Wielkiej vel Długiej. Trochę się denerwuję. Spotkania z ludźmi zawsze mnie trochę onieśmielają, ale tylko trochę. Czytaj dalej Ot, tak sobie