Onanista I-XII rok 2003

Rok 2003

____________________

doskonały impotent…

5 stycznia 2003

Muszę Wam wyznać, ze pomimo ostatnich zdarzeń, powinienem napisać, śmierci Medzia, ale jest mi ciągle trudno ubierać TO w litery, jestem szczęśliwym człowiekiem.
Banał, potrzebny, ale tylko banał. Szczęście raczej traktujemy jako coś oczywistego, przypisanego człowiekowi z racji urodzenia a ten dupek (człowiek) zdaje sobie sprawę z istnienia czegoś takiego jak szczęście dopiero gdy poczuje, że w jego życiu zaczyna czegoś brakować; przez zaprzeczenie. Choć owe braki, ubytki są różne, to zawsze (dupek) dochodzi dom tego samego wniosku, że jest nieszczęśliwy. Nawet, jeśli to coś, co przeobraziło się w dziurę, mniejszą lub większą, wcześniej nie było mu potrzebne to i tak patrzy na innych, siebie właśnie przez pryzmat owego ubytku. Jakby koniecznie chciał sobie jeszcze bardziej, boleśniej dołożyć.   Czytaj dalej Onanista I-XII rok 2003