Pomocna kocia łapa

Powietrze ponad gałęzią zafalowało jakby nagrzane niewidzialnym płomieniem i zaraz potem ukazała się postać wysokiego, ciemnowłosego mężczyzny. Anioł już od dłuższej chwili wygodnie ułożony na sąsiednim konarze nie zadał sobie trudu by choćby najdrobniejszym skinieniem brwi okazać zdziwienie. Co więcej, nie spojrzał na nowo objawionego sąsiada. Niezwykle spokojnie i jakby od niechcenia wyszeptał:

– Witam cię Wilku. Cóż to za sprawy – rozumie się – niezwykłej wagi zdołały cię wywabić z jakże wygodnego legowiska w twojej wieży? – kąciki ust Anioła lekko drgały zdradzając z najwyższym trudem tłumiony uśmieszek.   Czytaj dalej Pomocna kocia łapa