Przemyślenia

Wyobraź sobie czasem, że Twoje serce wypełnia kula białego światła. Kiedy wydychasz powietrze, niech światło promieniuje we wszystkich kierunkach, przynosząc szczęście wszystkim żyjącym istotom. Kiedy wdychasz, niech całe cierpienie, negatywności i nieszczęścia istot wchodzą w ciebie w postaci gęstego, czarnego światła, które serce następnie pochłania i bez śladu rozpuszcza w czystym świetle, uwalniając od bólu i trosk wszystkie bez wyjątku istoty.

~Dilgo Khyentse Rinpoche

https://khordong.blogspot.com/2018/06/the-hearts-light-la-lumiere-du-coeur.html?m=1

***

Kiedy sprawy nie układają się po naszej myśli ciężko jest zaakceptować to, co się pojawia. Kiedy nie jesteśmy gotowi na akceptację, znajdujemy się pod całkowitym wpływem ego. Ego to problem. Czasami jest bardzo rozpieszczone, jak dziecko, które bez przerwy wpada w złość. Czasami ego nie akceptuje tego, gdzie się obecnie znajdujemy. Czasami nie akceptuje tego kim jesteśmy. Czasami nie akceptuje tego, co się wydarza. Wiec co z tym zrobić? Nie możemy nic zrobić. Czasami ego nie akceptuje faktu, że niebo jest niebieskie i nic z tym nie możemy zrobić. Rozumiecie? Czasami ego nie akceptuje tego, że żyjemy na planecie nawiedzanej przez klęski żywiołowe, trzęsienia ziemi, powodzie i inne katastrofy. Wszystko co możemy zrobić, to zaakceptować to i uczyć się płynąć z rzeką zdarzeń. Kiedy zaakceptujemy to, co się wydarza, będziemy w stanie pokochać wszystko i wszystkich. Jeśli nie możemy zaakceptować nawet jednej rzeczy na tym świecie, w jaki sposób możemy rozwijać nieograniczoną miłość. Brak akceptacji to konflikt. Konflikt to ból. Bol psychologiczny. To choroba duchowa. Tak długo, jak nasze serca są dręczone bólem, nie potrafimy ich używać i z tego powodu niemożliwe jest wewnętrzne przebudzenie. Oświecenie to po porostu inna nazwa nieograniczonej miłości.

Jest niemal niemożliwe, by praktykować miłującą dobroć do innych istot, bez odnoszenia się w sensowny sposób do niezliczonych problemów pojawiających się w naszym własnym życiu. To taki paradoks. Nie działa to w ten sposób. Jeśli nasze serce jest w udręce, ponieważ nie akceptujemy rzeczy takimi, jakie są, nie umiemy go otworzyć. Nie jest możliwe, abyśmy porzucili swoje mechanizmy obronne i otworzyli się na innych. Dlatego musimy nieustannie praktykować i pogłębiać naszą uważność. Musimy przypominać sobie, by akceptować rzeczy takimi, jakie są. W zasadzie o to właśnie chodzi w nauczaniu, które nazywamy treningiem umysłu. Trening Umysłu w buddyzmie to utrzymywanie tej perspektywy,  a nawet powtarzanie takich sloganów jak: ZAAKCEPTUJĘ RZECZY TAKIE, JAKIMI SĄ.

Jest taki wspaniały uczeń, który pisze sobie każdego ranka po przebudzeniu przypomnienie na karteczce: dzisiaj moja praktyka to akceptowanie rzeczy takimi, jakie są. Albo: dzisiaj to moja praktyka kochać wszystkich.  Dzisiaj mój cel to nie wpadać w gniew. Nie osądzać ludzi. Być wdzięcznym za wszystko.

Te niezwykłe myśli przychodzą mu do głowy z czystego oddania praktyce duchowej. W ten sam sposób i my powinniśmy zwrócić nasze umysły ku recytacji i kultywowaniu tych nauk, tej oświeconej perspektywy. Powinnismy mowić: będę akceptował wszystko. Kiedy akceptujemy wszystko, wtedy nie ma żadnego problemu. Wszystkie problemy rozpuszczają się TU I TERAZ.

Kiedy nie akceptujemy choćby jednej drobnostki, wtedy ta drobnostka może stać się wielkim problemem. Mały problem, kiedy go nie zaakceptujesz, może kompletnie zniszczyć nasz wewnętrzny spokój.

Anam Thubten

***

CZYNY I ICH KONSEKWENCJE

Jeżeli chronisz życie innych i unikasz zabijania, twoje życie będzie dłuższe, jeżeli zaś trwasz przy zabijaniu, będzie ono krótkie i pełne chorób.

Jeżeli jesteś szczodry i nigdy nie kradniesz, staniesz się bogaty. Jeśli jednak okradasz innych, będziesz biedny i zawsze narażony na kradzież.

Ze ścisłej moralności i zaniechania niewłaściwego postępowania seksualnego wywodzi się miła powierzchowność, dobre stosunki małżeńskie i przyjaźnie. Jeśli jednak szkodzisz swym zachowaniem seksualnym, będziesz brzydki, twoje małżeństwo będzie nieudane, a twoja żona niewierna.

Dzięki mówieniu prawdy i unikaniu wszelkiego kłamstwa, inni będą wierzyć twoim słowom. Nikt jednak im nie uwierzy, jeżeli zawsze będziesz kłamał.

Jeżeli stronisz od kłótliwego języka i próbujesz łączyć ludzi, twoje związki z przyjaciółmi będą zawsze bliskie. Jeśli jednak powodujesz podziały, zgromadzisz wrogów, skupisz na sobie zazdrość innych i będziesz miał złe stosunki z nimi.

Jeżeli będziesz rozmawiał z innymi uprzejmie i nigdy opryskliwie, ludzie będą się do ciebie zwracać w miły sposób. Jeśli jednak upierasz się przy przeklinaniu innych, będziesz obrażany i usłyszysz same nieprzyjemności.

Jeżeli twoja mowa jest znacząca i nigdy nie plotkujesz, to usłyszysz rzeczy pełne znaczenia; jeśli natomiast nadal mówisz puste słowa, to od innych usłyszysz jedynie nic nie znaczące głupstwa.

Jeżeli jesteś zadowolony i nigdy nie hołubisz w sobie zawiści, to nigdy nie zaznasz potrzeby czegokolwiek. Jeśli jednak ciągle pożądasz tego, co posiadają inni, staniesz się żebrakiem, który jest zawsze w potrzebie.

Dzięki dobrej woli i braku złośliwości wobec innych, ludzie będą cię traktować miło i dobrze, podczas gdy zła wola przyniesie ci ze strony innych jedynie podejrzenia i krzywdy.

I w końcu, jeżeli posiadasz prawidłowe, niewypaczone poglądy, twoja inteligencja i mądrość wzrosną, a twój umysł będzie zawsze bystry. Jeśli jednak lgniesz do błędnych poglądów, staniesz się ograniczonym umysłowo człowiekiem o mętnym, wypełnionym przez wątpliwości umyśle.

– Beru Khyentse Rinpoche

***

Medytacja to praca z naszym pośpiechem

Medytacja oznacza pracę z naszym pośpiechem, z naszym niepokojem, z naszą nieustanną krzątaniną. Medytacja oferuje przestrzeń czy grunt, gdzie niepokój mógłby stać się działaniem, gdzie mógłby znaleźć miejsce na niespokojność; gdzie mógłby się nieco w swej niespokojności rozluźnić. Jeśli nie wpływamy na ów niepokój zaburzająco, wtedy staje się on częścią przestrzeni. Nie kontrolujemy, ani nie atakujemy ochoty kręcenia się za własnym ogonem.

Praktyka medytacyjna nie oznacza próby wywołania hipnotycznych stanów umysłu, czy też stwarzania uczucia spokoju. Próby osiągania spokojnego stanu umysłu odzwierciedlają poczucie niedostatku. Jeśli poszukujemy spokojnego umysłu, to boimy się niepokoju. Panuje stałe uczucie paranoi i ograniczenia. Odczuwamy konieczność zabezpieczenia się przed nagłymi wybuchami emocji czy agresji, które mogłyby nas opanować i odebrać nam kontrolę nad sobą. Proces ubezpieczania się, ogranicza duchowy horyzont w taki sposób, że nie przyjmuje on już tego wszystkiego, co się wydarza.

Zamiast tego medytacja powinna odzwierciedlać pewną cechę umysłu, mianowicie pełnię, w tym sensie, żeby mógł on uchwycić wszystko, co przy naszym stanie umysłu się w nim pojawia. Jeśli zaopatrzymy niepokój w dostateczną ilość przestrzeni tak, by mógł sobie wewnątrz tej przestrzeni działać, wówczas energia przestanie być niespokojna, ponieważ z zasady zdolna jest sama siebie obdarzyć zaufaniem. Medytacja oddaje niespokojnej krowie olbrzymią, pyszną łąkę. Krowie wolno jeszcze przez jakiś czas zachowywać się na tej łące niespokojnie, ale na pewnym etapie niepokój staje się czymś mała znaczącym, ponieważ przestrzeni jest tak dużo. Krowa żre, odpręża się i zasypia.

Przyznanie się do niepokoju i utożsamienie się z nim wymaga uważności, podczas gdy świadomość potrzebna jest, gdy chcemy dostarczyć niespokojnej krowie pyszną łąkę, rozległą przestrzeń. Ta uważność i świadomość wciąż nawzajem się uzupełniają. Uważność jest procesem bezpośredniego, dokładnego i jednoznacznego łączenia się z każdą sytuacją. Komunikujemy się, albo łączymy z sytuacjami problematycznymi czy nieprzyjemnymi, w sposób bardzo prosty. Oto panuje niewiedza, niepokój, oto panują emocje i agresja. Nie powinny być ani sławione, ani przeklinane. Postrzegane są po prostu jako humory. To sytuacje uwarunkowane, można je jednak dzięki nie-uwarunkowanej uważności jasno i wyraźnie przejrzeć. Uważność jest jak mikroskkop: w stosunku do bakterii, które przezeń obserwujemy, nie jest ani bronią agresywną, ani obronną. Działanie mikroskopu to przedstawienie po prostu oczom tego, co i tak jest. Uważność nie musi odnosić się do przeszłości czy przyszłości; jest całkiem w teraz. Jednocześnie umysł, który zajmuje się tymi dualistycznymi postrzeżeniami jest aktywny, gdyż na początku konieczne jest zastosowanie pewnego rodzaju rozróżniającego rozsądku.

Świadomość oznacza rozpoznanie odkryć uważności. Treści myślenia nie musimy usuwać z drogi, ani ich przechowywać. Dokładność uważności może być pozostawiona taką, jaka jest, ponieważ ma ona własne otoczenie, swą własną przestrzeń. Nie musimy podejmować żadnych decyzji co do tego, czy wyrzucimy je, czy też zachowamy niby jakiś skarb. W ten sposób świadomość jest dalszym krokiem ku rezygnacji z dokonywania wyborów. Sanskryckim słowem na świadomość jest Smriti, co oznacza „ponowne rozpoznanie”, „przypomnienie sobie”. Przypomnienie sobie nie oznacza tutaj przypominania sobie przeszłości, tylko ponowne rozpoznanie skutków uważności.

Uważność stwarza pewną podstawę, pewną przestrzeń na rozpoznanie agresji, emocji itd. Uważność dostarcza tematu, pojęć czy słów, a świadomość jest gramatyką zaangażowaną w ich dokładne osadzenie. Po doświadczeniu dokładności sami sobie możemy postawić pytanie: Co mam teraz z tym począć? Co mogę dalej zrobić? Powinniśmy tylko pozostawić wszystko na swym właściwym miejscu. Świadomość upewnia nas, że rzeczywiście nie musimy niczego robić, powinniśmy tylko pozostawić wszystko na swym właściwym miejscu. Przypomina to sytuację, gdy odkrywamy w puszczy przepiękny kwiat: Czy mamy zerwać go i zabrać do domu, czy też mamy go zostawić w gąszczu? Świadomość mówi nam, żeby zostawić kwiat w puszczy, bo tam – jak każda roślina – rośnie on w swym naturalnym otoczeniu. Świadomość jest więc gotowością nieprzywiązywania się do odkryć uważności, a uważność jest po prostu dokładnością; rzeczy są tym, czym są. Uważność jest przednią strażą świadomości. Błyskawicznie rozpoznajemy sytuację i wspomagamy tym orientację świadomości.

W ten sposób uważność współdziała ze świadomością, żeby móc przyjmować sytuacje życiowe takimi, jakie są. Nie musimy życia uważać za cenne, ani go bojkotować, czy też ulegać mu. Sytuacje życiowe to pożywienie dla świadomości i uważności; bez zdarzających się w życiu depresji i stanów pobudzenia nie moglibyśmy medytować. Wykorzystujemy buty samsary dla przebiegnięcia przez praktykę medytacyjną. Połączenie uważności i świadomości utrzymuje podróż; praktyka medytacyjna czy rozwój duchowy zależą więc od samsary. Spojrzawszy z lotu ptaka moglibyśmy rzec, że nie ma potrzeby istnienia samsary czy nirwany, że nic nie da wyruszanie w podróże. Ponieważ jednak stoimy na ziemi, niezwykle pożyteczne jest rozpoczęcie przygotowań do podróży.

Czogjam Trungpa Rinpocze

„Mit wolności i droga medytacji”,

przekład Irek Fetings, Szczecin 1988

Źródło: buddyzm.edu.pl

***

Każde negatywne doświadczenie spowodowane jest szkodliwymi myślami. A jeśli musieliśmy znaleźć źródło cierpienia, to jest nim nasze przywiązanie do idei posiadania ego lub jaźni lub “ja” lub “mnie”. I to jest jak reakcja łańcuchowa. Zaczynamy rozwijać coraz więcej koncepcji i więcej pomysłów na temat tego, jak wygląda to ego, jak funkcjonuje, czego potrzebuje, czego nie potrzebuje i tak dalej.

W rezultacie doświadczamy bolesnych lub trudnych stytuacji.

XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże

***

NATURA NASZEGO UMYSŁU

“Sam umysł jest chwilowy,

powstaje jako seria momentów.

Kiedy jeden mija pojawia się następny.

Umysł jest w istocie kontinuum chwil “.

Szamar Rinpoche

***

Nie brakuje nam niczego

Powinniśmy unikać myślenia o sobie jako o osobach bezużytecznych – z natury jesteśmy wolni i nieuwarunkowani. Jesteśmy wewnętrznie oświeceni i niczego nam nie brakuje. Kiedy angażujemy się w praktykę medytacji, powinniśmy czuć, że jest ona dla nas tak samo naturalna jak jedzenie, oddychanie i wypróżnianie. Nie powinna być dla jakimś specjalnym lub formalnym, napuszonym, uroczystym i poważnym wydarzeniem.

Dilgo Khyentse Rinpoche

***

Wykonując wszystkie nasze zadania, musimy zaakceptować, że życie się zmienia, życie jest kruche. Musimy zaakceptować warunki i wykonywać nasze obowiązki, nie poprzez wywieranie wielkiego nacisku na samych siebie, ale przez zaakceptowanie prostych faktów, a następnie dążenie do życia chwilą.

XVII Karmapa Trinlej Taje Dordże