Krzyk

Zerwać się na równe nogi. Stare dobre powiedzenie. Ale kiedy naprawdę doświadcza się czegoś podobnego, człowiek po chwili nie może uwierzyć, że aż tak przerażający sen dano mu obejrzeć. Dzika myśl krzycząca w głowie. Panie Janie! Panie Janie! Tylko mi nie mów, że wszystko potoczy się właśnie tak. Walić moje zdolności predykcyjne. Przecież tzw. przeznaczenie na upartego da się zmienić. Tak mówili na wykładach Karma Kagyu.

Koszmary senne. Przykra sprawa. Czasami jakaś myśl, rodzaj lęku nie daje nam spokoju, więc podświadomość zaczyna swój własny Taniec z Gwiazdami bombardując nas obrazami ilustrującymi treść owych lęków. A to spada się w przepaść bez dna. Czasami spotyka się ludzi zmarłych, którzy już za życia nie kojarzyli nam się najlepiej. Często też po raz kolejny doświadczamy zdarzeń, które na jawie w naszym pojęciu nie należały do przyjemnych.

I ten ostatni element minionej nocy dopadł właśnie mnie. Już kolejny raz. Ten sam widok. Ten sam parkiet. Te same drabinki w tle. To samo dokuczliwe zmęczenie wywołane echem dobrze już znanej myśli, swoistego refrenu: O Bogowie wszelacy, co ja tu robię? Za jakie grzechy akurat tu muszę sterczeć i machać rękami. No za jakie grzechy… Kogo zamordowałam w poprzednim wcieleniu, że teraz aż w takich bólach przychodzi mi płacić za ten grzech. I w tym samym momencie daje się  słyszeć złośliwy szept od wieków dręczący mnie od środka. Trzeba było nie strzelać sobie w łeb, tylko zająć się rodziną, matole jeden. Honor to czasami skrajna głupota, a nie prawdziwa odwaga.

Chwilę później jednak wraca spokój. Logika przejmuje ster i bez pardonu wywala na śmietnik niechciane obrazy. Walić predykcję. Walić dawne grzechy karmiczne. Walić senne majaki. Koszmary. Złośliwa myśl – a jedzie mi tu czołg? – uroczo kwituje wcześniejsze przerażenie. Póki co siedzę sobie wygodnie w domu i popijam kawę, ulubioną Nespresso. Do tego jeszcze mam argument nie do podważenia. Koszmar stanie się jawą tylko i wyłącznie pod jednym warunkiem – na imienne i w pełni osobiste zaproszenie. Z żadnego innego powodu.

Ha!

_______________________________________________

_______________________________________________

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner