Autosatyra

2011_zmiana_KasiaJak to jest popłakać się ze śmiechu? Cudowne uczucie. Człowiek patrzy na samego siebie, w tym wypadku samą siebie, nieco z zewnątrz i nie jest w stanie uwierzyć, że właśnie tak wygląda teraz, a TAK wyglądał dawniej. Jak mawiali dziadowie – no po prostu można boki zrywać. Oczywiście jeśli się ma zdrowe podejście do samego siebie. Jeśli się wie, jakim się jest. W tym wypadku jedną wielką paskudą.

Konieczność przygotowywania reklamówki kosztuje więcej niż tylko trochę wysiłku. Człowiek ciemny, jak tabaka w rogu, więc i sporo czasu potrzebuje, żeby się wszystkiego nauczyć. Ale krok za krokiem… czy nawet kroczkiem… najpierw dla zabawy robiąc niby to teledyski, potem mini reportaże, a na koniec film promujący określony produkt, żeby na koniec móc zacząć przygotowywać już całkiem na serio filmy instruktażowe.

z333333dZdarzyło mi się dawno temu uczestniczyć w dyskusji dotyczącej auto-marketingu, czyli umiejętności sprzedawania własnego wizerunku. Argumenty padały różne, czasami dziwne, a chwilami bardzo trafne. Każdy patrzy na świat po swojemu, więc i zdania były podzielone. Dała mi jednak do myślenia trafna uwaga jednego z dyskutantów. Świat zewnętrzny patrzy na nas innymi oczami, niż przypuszczamy. Kiedy dostajemy taką możliwość, warto więc z niej korzystać i mimo własnej niechęci oglądać siebie występującego przed kamerą. To coś więcej, niż jakaś tam autorefleksja. To możliwość pracy nad własną samoakceptacją. To pozwala na zrozumienie, dlaczego inni oczekują od nas często czego innego, niż we własnym mniemaniu mamy do zaoferowania.

Po przejrzeniu dawnych materiałów, na głębokim wdechu musiałam oddać szacunek tym, którzy na pewnym etapie życia zaczęli uciekać przed obiektywami aparatów fotograficznych, bądź kamer wideo. To jednak więcej nawet niż stresujące być zmuszonym do „podziwiania” siebie w pełnej krasie, kiedy nie jest się Marilyn Monroe lub Antonio Banderasem. Mimo to jednak upierać się będę, że nie wszystkie aktorki mają nogi do samej ziemi, a panowie piękne bicepsy. Mimo to jednak robią niemal astronomiczne kariery. Dlaczego im się to udaje?

wystawa_sklepowaOdpowiedź na to pytanie jest chyba banalna. To kwestia osobowości i formy ekspresji. Jeśli ktoś ma talent, to nawet ważąc dwieście kilo, będąc łysolem z wielkim nosem i tak spowoduje, że tłumy zaczną klaskać, a potem prosić o autograf.

To się nazywa charyzma.

Czy taki talent można wypracować, czy też człowiek musi się z tym urodzić? Myślę, że odpowiedź na to pytanie nie jest wcale taka oczywista. Każdy z nas się przecież zmienia. Sławami bywali również ci, którzy wcześniej byli zmuszeni do pokonania własnej ułomności. Np. ci, którzy szczęśliwie przestali się jąkać i w efekcie przeszli do historii jako mówcy. Wiele jest opowieści o ułomnych fizycznie osobach, które walcząc z własnym kalectwem stały się sportowcami lub przywódcami grup. Przykładów jest wiele.

 Kiedy nabiera się siły, czy to fizycznej, czy psychicznej, rośnie odwaga. Zaczyna się mieć coraz większą chęć do intensyfikowania własnej ekspresji. Na tym bardzo często polegają warsztaty aktorskie, czy inne szkolenia umożliwiające lepsze zaznajamianie się z sobą samym. To oczywiste przecież, że nie pozostajemy wiecznie tacy sami. Zmieniamy się. I to nie tylko z wyglądu. Doświadczenie robi swoje. Nic nie tkwi w jednym miejscu. Również nasza forma ekspresji i samooceny.

MozaikaJedno, co nie powinno się w naszym życiu nigdy zmienić, to optymizm. Pogoda ducha służy zdrowiu. Również ta pomagająca w patrzeniu na własne zdjęcia, kiedy na brzuchu pojawiają się fałdki. Kiedy rośnie drugi podbródek i cała masa zmarszczek zaczyna pokrywać nasze dawniej nadobne lico, czy też nowożytnie rzecz ujmując ładną buzię. Warto mimo wszystko głosić stare dobre hasło – jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej – to pomaga w zachowaniu zdrowia, nie tylko psychicznego.