Trudna prawda

Zmęczenie bierze górę nad wszystkim. W przerwach dzielących moje życie zawodowe i prywatne dużo chodzę. Lubię to, bo koi nerwy. Chwilami mam wrażenie jakby cały świat wirował mi wokół głowy. Rozedrganie tak bardzo dokucza, że coraz słabiej radzę sobie z panowaniem nad własnymi emocjami. A jednocześnie wciąż niewiele czuję. Zupełnie jakby szum w głowie utrudniał mi rozumienie, czego świat tak naprawdę ode mnie chce, czego się po mnie spodziewa.  

A Emil po prostu budzi się rano, oczywiście zbyt późno by na czas dotrzeć do pracy. Powód pozostaje banalny. Ten facet od wieków kładzie się sporo po północy. Nieustannie pozostaje panem sową. Czasami gra, a czasami coś czyta. Jedno wielkie życie na krawędzi rozsądku. Razem, a jednocześnie oddzielnie. Dwoje obcych sobie ludzi. Trwamy zaledwie obok siebie. Przestajemy się znać.

Coraz silniej odpływam ku brzegom dotychczas obcego mi lądu. Oficjalnie piszę jedno, poza sceną robię drugie. Pracuję nad polubieniem ukrytego kawałka samej siebie, tego, który od wieków pozostaje ukryty, nad zaakceptowaniem nowej Kasi. Bycie odmieńcem boli, a jednocześnie cieszy. Dziwaczny stan umysłu.

Nocami wciąż śnię. Nowe obrazy nie dają mi spokoju. Niekończące się feerie barw inspirują do sunięcia pod prąd, do rezygnacji z poprawności społecznej. Znaki zapytania dokuczają coraz silniej. Od czego by tu zacząć? Kto zechce wysłuchać? Bo terapia to nie to samo co konieczność banalnego mówienia sąsiadom dzień dobry. Normalni kontra odmieńcy. Nieprzyjemna codzienność sporej grupy ludzi.

Jednocześnie czytanie mądrych książek mi nie wychodzi. Koncentracja odmawia posłuszeństwa. To utrudnia mi pracę zawodową. Na szczęście jako cyborg jadę na odruchu. Z pamięci klepię formułki. Naciskam guziki na klawiaturze komputera i wysyłam setki tysięcy nie tylko złotych gdzieś tam w wirtualny kosmos. Przestaję to lubić, ale z czegoś muszę żyć. Gorzka prawda wielu biurw.

____________________

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner