Ona i jej gniew

Zza rogu obserwowałam jak odchodzi. Nie bardzo rozumiałam powód jej gniewu, ale przeczuwałam, że prędzej, czy później dowiem się… jaka jestem „naprawdę”. Gorzkie rozczarowanie, a smakowało jak cukierek. Czyżby do całej listy moich grzechów dołączył masochizm? Może we mnie nie ma już uczuć? –zachodziłam w głowę – a może prosto i zwyczajnie nareszcie poczułam się dla niej naprawdę ważna? Odeszłaś to  i wrócisz, jak zawsze – bo między nami już tak jest.

Uznałam własny brak emocji za objaw szoku i już następnego dnia machnęłam ręką. Szkoda życia na zamartwianie się. Przecież i tak nie da się nic zrobić – znam ją, jest uparta jak osioł. A ponieważ brawura i heroizm od pewnego czasu już mnie nie bawią, nie było sensu na siłę szukać zwady z losem? Zakasałam rękawy i wzięłam się za wielkie nic nie robienie dla rozrywki i zapomnienia.

Dwa dni, tylko dwa dni umiejętnego unikania tematu w niekończącym się dialogu wewnętrznym i przyszedł mail. Więc… jaka jestem „naprawdę”? Jakbym nie wiedziała, że jestem straszna, oschła, zdystansowana, uparta i wymykająca się. Co poradzić? Każdy ma prawo być nieudany na swój własny sposób.

Jakby się zmówili. Na jeden sygnał, na dźwięk dzwonka u drzwi zwiastującego wejście na scenę kolejnej aktorki mającej odegrać rolę Very Important Person, wszyscy „pierwsi” rzucili mi tą samą prawdą w oczy. Bo mnie się nie da mieć na własność. Mnie nie można mieć w ogóle. Ciągle uciekam, nie ma mnie tak naprawdę, jestem jak duch w maszynie. Nieprzewidywalna i upierdliwa. Jak jo jo – przyciągam i odpycham w nieregularnych odstępach czasu.

Ile potrzeba miesięcy, czy lat, żeby się nauczyć trzymać buzię na kłódkę? Ludzie nie lubią wiedzieć, że w naszym życiu są inni ważni ludzie. Każdy chce być tym wyjątkowym jednym jedynym, istnym gwiazdorem wywołującym szybsze bicie serca.

Podobno na tym właśnie polega okrucieństwo mojego postępowania. Pozwalam komuś uwierzyć, że jest „tym jedynym/jedyną”, a potem nagle wrzucam go do szeregu innych takich jak on/ona i każę grać drugie skrzypce. No i oczywiście nie da się ze mną rozmawiać o mnie, bo przy tej okazji nieodzownie pojawia się cały tłum ludzi wplatanych w „temat”.

Ześlizgiwałam się wzrokiem z kolejnych słów krótkiego listu od „niej” zastanawiając się jednocześnie, czy jest tam choć jedno zdanie, którego sensu już bym nie znała. Ale fakt, co innego przeczuwać, a zupełnie co innego zyskać pewność jakie uczucia wzbudza się w najbliższym otoczeniu.

Psychodeliza, nawet ta mimochodem, zadziałała prawidłowo. Nie zostałam zaskoczona, no może tylko tym, że moja Szanowna przyznała się do postawy roszczeniowej uczuciowo wobec mnie. Przez chwilę zastanawiałam się nawet co by było gdyby inni wypełniający moją głowę i nawet odrobinę życie osobnicy przyznali się do tego, co naprawdę czują. Chyba nie udźwignęłabym ogromu odpowiedzialności.

Mimo wszystko zabawnie jest usłyszeć kolejno od każdej bliskiej osoby, że nie chce wiedzieć o innych bliskich mi istotach. Mam kłamać? – spytałam kiedyś. Rób jak uważasz, ale tak, żeby było dobrze – usłyszałam w odpowiedzi – nie chcę się niepotrzebnie denerwować.

Wszystko fajnie, tylko o czym w takim razie w ogóle mam mówić? Pytanie retorycznie, nieprawdaż? Dlatego przestałam mówić – w miarę możliwości i temperamentu. Poza tym brakło tematów do konwersacji. Nie stało chęci do wychodzenia w świat. Zamknęłam się w czterech ścianach, żeby odpocząć i przemyśleć sobie strategię dalszego działania.

Już nie jestem w stanie żyć życiem innych, mam swoje. Należy mi się odpoczynek. Wszak jak cię widzą, tak cię piszą – czego bym nie robiła, i tak w umysłach wielu pozostanę zimną suką, więc po co w ogóle się wysilać?

Czekam na kolejnego maila od najlepszej przyjaciółki. Może powinnam była jej napisać, że nie ma w moim życiu innych najlepszych przyjaciółek? Może trzeba było wyłgać się jakoś z Sąsiada, z PB, z Przedszkolanki i setek innych spraw? Zaprzeć się domowego życia? Cóż, łganie słabo mi wychodzi, poza tym na dłuższą metę bywa niewygodne. Jestem jaka jestem i albo mnie ktoś bierze z całą dobrocią inwentarza, albo musi dać spokój. Takie zimne suki jak ja nie zmieniają się za często.

____________________